Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [37]  PRZYJAC. [39]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Sheng2
Pamiętnik internetowy
Od Zera do ... ???

Tomek Stęclik
Urodzony: 1976-09-12
Miejsce zamieszkania: Katowice
70 / 132


2010-07-01

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Naiwny, głupi dinozaur (czytano: 369 razy)

PATRZ TAKŻE LINK: http://film.wp.pl/cid,4519,type,latest,zwiastuny.html



Ktoś, kiedyś – całkiem niedawno stwierdził, że jestem naiwny i zastanawiał się, gdzie ja się uchowałem.

Znów wyszedł mój dinozauryzm.

Są ludzie, którzy się zwierzają innym ludziom, pod warunkiem że ci drudzy nie przekażą informacji NIKOMU. Ja to rozumie bardzo dosłownie – nikomu to nikomu. Dzięki temu wiem parę rzeczy o których wie bardzo niewiele osób na tym świecie. Biorąc pod uwagę zaś moją sklerozę to za parę miesięcy i ja nie będę o tym pamiętał. Po co więc zdradzać mi swoje tajemnice? Bo można się wybebeszyć robi się człowiekowi lżej, można wysłuchać mojego pseudointeligentnego zdania na dany temat i mieć pewność, że nikt więcej nie będzie o tym wiedział, a ja nie będę oceniał osoby przez pryzmat wiedzy którą otrzymałem.

Są jednak ludzie, którzy uważają (nie bezpodstawnie), że nie powinienem przed nimi mieć tajemnic. Możliwe, ale „nikomu” oznacza nikomu, bez wyjątków. Czy ludzie zwierzając się i mówiąc: "nikomu" mają na myśli nikomu poza tym, tym i tym? Nie wiem – nie rozumię. Myślę, że ta wymagająca osoba, zwierzając się komuś pod warunkiem „nie mów nikomu”, liczy na to, że będzie to „nikomu” bez wyjątków. Czemu więc wymaga ode mnie wyjątków?
Czemu piekelny ogień znów wzbiera na sile?
Pewnie dlatego, że ja głupi, naiwny postanowiłem, że nie będę ukrywa,ł że od dłuższego czasu wiem o nowościach, które ta osoba właśnie zdobyła. Mogłem udać wielce zaskoczonego itp. ale głupi, naiwny chciałem być szczery i nie kłamać.

To przelało czarę goryczy.
Powybebeszam się tu trochę bo w sumie nie mam gdzie.
Najwyżej nie będę tu wchodził i zrezygnuję z uczestniczenia w biegach - zmienię swój świat.

Nie wiem jak mnie postrzegacie. Mnie się wydaję, że jako spokojnego zrównoważonego, pogodnego i w miarę uczynnego faceta.

Kurna, tak się składa, że też jestem człowiekiem. Nikt za mnie roboty nie robi, a to że wykonując swoje obowiązki wykonuję bez narzekania, z pogodnym wyrazem twarzy i starając się pomagać innym nie znaczy, że nie mam nic do roboty i że mogę za wszystkich odwalać robotę. Niestety niektórzy tak sądzą. Kiedy się sprzeciwiam, patrzą na mnie jak na wariata, gbura i chama. Olać ich. Nie dam się wykorzystywać.

Ludzie oczekują uszanowania ich uczuć, bólu, rozsterek i tego że się pogubili i muszą się odnaleźć. Fajnie – bardzo chętnie – tylko co ze mną? Czy moje uczucia się nie liczą? Czy ja jestem Buddą o niewzruszonym umyśle i uczuciach pod pełną kontrolą? Czy ja znam odpowiedzi na wszystkie pytania i mam dar jasnowidzenia?

Czy i ja nie mogę się pogubić w życiu i uczuciach?

Odpowiedź jest prosta: nie.

Ja jestem Tomek. Człowiek z nerwami ze stali, z niewzruszoną pogodą ducha, z uczuciowo-życiowym GPS wysokiej klasy prowadzącym mnie zawsze tam gdzie trzeba. Można mnie ignorować, wykorzystywać kiedy trzeba i dobrze się bawić z innymi pomijając mnie. Ja zawszę będę ze swoimi durnymi zasadami, pogodą ducha mimo wszystko, uczuciami na uwięzi i nerwami ze stali.

Najgorsze jest to, że taki chciałem zawsze być – nie sądziłem tylko że ten świat tak się obchodzi z tego typu dinozaurami. Nie chcę być nowoczesny. Nie chcę relatywizmu słów i zasad.

Chciałem taki być ale póki co nie jestem. Pod tą futrzastą, misiowatą powłoką szaleją nerwy, buzują namiętności i płoną uczucia wyniszczając to co mogą ledwie utrzymywane w ryzach nędznej powłoki ciała i pozorów. Czasami jak teraz demony wyrywają się na chwilę. Czemu tak wielu ludzi chce zbudzić te demony mojej gorszej strony?

Ehhh – szkoda słów. Dzięki za przeczytanie tej paplaniny. Mam nadzieję, że Cię nie zemdliło. Mnie wybebeszenie trochę pomogło. Do następnej chwili słabości. Mam nadzieję, że opanuję moje demony zarówno teraz jak i następnym razem :(


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


Gerhard (2010-07-01,21:54): Rób swoje. Tylko tyle i aż tyle. Czasem trzeba się "wybebeszyć". Czasem pomaga co innego: dłuższy bieg, czy machanie kijem. Tylko nie bierz, wzorem Japończyków, tego "wybebeszania" dosłownie...
Sheng2 (2010-07-01,21:56): Wojtek jesteś niezawodny - gdzie moje wakizashi?
mamusiajakubaijasia (2010-07-02,07:22): Idę biegać.... Po powrocie zaraz "wybebeszę Cię" na GG. Nie umkniesz mi, o nie! A mojej dyskrecji, jak oboje wiemy, możesz być pewien:)
Sheng2 (2010-07-02,07:36): Gabi - już się boję :)
Magda (2010-07-03,20:22): oddawaj starego avatara!
Bazyliszek76 (2010-07-05,09:47): nareszcie nie jesteś ze stali, w tobie też kryje sie człowiek, to jest niesamowie :)
Sheng2 (2010-07-05,09:54): Człowiek tam zawsze był tylko niewielu to zauważało
Bazyliszek76 (2010-07-05,09:58): tak, ci co są blisko zwykle są ślepi:(
Sheng2 (2010-07-05,10:10): Najciemniej pod latarnią ale po nocy zawsze przychodzi dzień







 Ostatnio zalogowani
lukas1906
17:03
JACEK W.
16:57
Leonidas1974
16:52
sopel
16:52
eldorox
16:51
Tathagata
16:51
gol
16:47
marcoair
16:38
JPC_XSTeam
16:34
Roger vel żenszeń
16:19
gora1509
15:54
kolor70
15:50
Wojciech
15:38
biegacz54
15:23
szakaluch
14:57
Stonechip
14:13
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |