Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [37]  PRZYJAC. [39]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Sheng2
Pamiętnik internetowy
Od Zera do ... ???

Tomek Stęclik
Urodzony: 1976-09-12
Miejsce zamieszkania: Katowice
69 / 132


2010-06-22

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Staż Kobudo (czytano: 389 razy)

 

Po egzaminie, byłem o 23 w domu, a w sobotę o 10 miałem się stawić w Oświęcimiu, na Stażu Kobudo (sztuka walki bronią powstałą z narzędzi rolniczych). Rano zmęczony, z pięknie kraśniejącymi siniakami, spakowałem kimono, plecak, śpiwór, Bo (kij), Tonfy (jakby drewniane pałki policyjne) i boken (drewniany miecz) i wyruszyłem.

Przebrałem się. Boken za pas, tonfy w jedną rękę, bo w drugą, idę do dojo. Sobota to sześć godzin pojedynczych technik, kombinacji technik, kata i bunkai (interpretacji technik, ćwiczenia z partnerem). Bo, Tonfa, Sai, Boken i od nowa. Pięknie, to jest to co tygryski lubią najbardziej. Ręce nie chcą trzymać już broni, techniki się mieszają, ale broń jest wymagająca – dekoncentracja podczas bunkai może się skończyć kijem w oku – wolę nie – głupio będę wyglądał.

Koniec

Ręce drżą z wycieńczenia a w duszy radość. Z szacunkiem odłożyłem broń, poszedłem się przebrać. Czas na odpoczynek.

W niedzielę tylko trzy godziny treningu. Przerobiliśmy w miłej i wesołej, czasami, atmosferze Bo, Tonfa i Boken. W ramach ciekawostki Sensei pokazał nam kata z motykom. Jestem pod wrażeniem. To kata pokazało mi duszę Kobudo. O ile pozostałe bronie (boken nie zalicza się do broni Kobudo – my ćwiczyliśmy Iaido przy pomocy bokena czyli sztukę szybkiego dobywania miecza z jednoczesną obroną i kontratakiem) kojarzą się z walką i są dość popularne w świadomości jako broń, to motyka w żadnym wypadku nie jest za taką uważana (żółwie ninja nie biegały z motykami). Kata rozpoczynało się z motyką na ramieniu jakby się szło na pole. W trakcie kata były takie przyjemnostki jak np. odrąbywanie palców stóp przeciwnikowi (było tych technik trzy a więc prosty wniosek, że atakowało co najmniej dwóch przeciwników – w tym jeden uratował swoją jedną stopę) czy też wyciąganie żeber motyką z klatki piersiowej. To uświadomiło mi w jakich czasach powstawały te techniki.

Niedziela minęła równie dobrze jak sobota. Jestem z tego stażu niezwykle zadowolony, szczególnie, że Sensei docenił moje wysiłki i postępy w posługiwaniu się bo.

Trenując tymi wszystkimi broniami, zauważyłem pewną specyficzną prawidłowość. Charakter treningu zmieniał się w zależności od broni. Motyka była mało sformalizowana, radosna, a jednocześnie mało finezyjna i brutalna. Bo wprowadzał w trening prostotę i elegancję, tonfa i sai to coś pomiędzy. Boken zaś to zupełnie inna bajka. Kiedy bokeny spoczęły za naszymi obi (pasami) zrobiło się uroczyście, poważnie, cicho, a atmosfera wypełniła się koncentracją i skupieniem, oraz śmiertelną groźbą. W końcu, każda kombinacja w założeniu miała się kończyć się śmiercią jednego z przeciwników, zabitego z zachowaniem rygorów etykiety. Każdy chciał by to jego napastnik był martwy. Każde powtórzenie było wykonywane w skupieniu z głęboką chęcią wykonania technik jak najszybciej i jak najszybciej by wyimaginowany przeciwnik nie miał szans dosięgnąć nas swoim mieczem a jednocześnie z szacunkiem do broni którą się dzierżyło. Wszystko to wśród głębokiej symboliki japońskiej.
Ostrzeżenie – chwycenie rękojeści miecza.
Akcja
Strzepnięcie miecza – odrzucenie duszy pokonanego przeciwnika od miecza.
Szacunek dla ciała przeciwnika i ostrożne wycofanie się od pokonanego.
Wszystko sprecyzowane nawet co do tego gdzie należy patrzeć

To prawdziwa medytacja w ruchu. Już rozumie ludzi którzy poświęcili swoje życie Iaido.


P.S. Zdjęcie obok to Sensei z motyką w Honbu Dojo w Belgii

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


Gerhard (2010-06-23,09:19): A zastanawiałeś się nad walką z użyciem łyżeczki? Tak zupełnie poważnie pytam - lekko zagięta łyżeczka oparta o środek dłoni z wąskim "trzonkiem" wystającym pomiędzy "kostkami". Przy uderzeniach na korpus - równie brutalne jak motyka..
Sheng2 (2010-06-23,09:57): łyżeczka oparta o środek dłoni nie jest dobrym pomysłem bo wbijając ją w cokolwiek drugi koniec wbijasz w dłoń. lepiej już ją trzymać tak by końce wystawały po obu stronach pięści i tak uderzać :)
Gerhard (2010-06-23,11:23): Moim zdaniem jak zegniesz lekko łyżeczkę przy "nabieraku" otrzymasz półokrągłą powierzchnie ok. 4cm2 opartą przy ciosie o "długie kości" przedramienia.. Z drugiej strony sterczy 5cm "bolec" o przekroju kilku mm2. 100 razy węższy..
Sheng2 (2010-06-23,11:32): ale łyżeczka jest już do bani :( a chodzi o to żeby sprzęt mógł służyć i do walki i do jedzenia :)







 Ostatnio zalogowani
damiano88
19:50
smaziok
19:47
kostekmar
19:36
pibu
19:00
TomekSz
18:51
Henryk W.
18:15
Hubert87
18:13
StaryCop
18:11
Yazomb
17:40
Darek102
17:39
Bystry1983
17:27
lukas1906
17:03
JACEK W.
16:57
Leonidas1974
16:52
sopel
16:52
eldorox
16:51
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |