2008-02-25
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| I znowu Łosiowe (czytano: 86 razy)

Po dwóch tygodniach przerwy znowu byli¶my w niedzielę na Łosiowych Błotach. Ruszyli¶my o 7.00 w dwadzie¶cia nóg. Marek przyjechał ze swoimi sukami Filo i Pulk±, a ja z Szar± i Nuk±. Wszystkie psy były upięte i bardzo dobrze, bo za Dmuchawcem koło Babic spotkali¶my sarnę. Jakby Filo i Pulka były luzem, to pognałyby za dzikim zwierzem z pewno¶ci±. Krótki przystanek na pomo¶cie, pod którym pomiędzy deskami (miejscami już zbutwiałymi, albo nadłamanymi) a lustrem wody było tylko kilka centymetrów prze¶witu. Dotarli¶my na stadion, na którym Marek z psami się odł±czył (rodzinne, niedzielne ¶niadanie) a doł±czyli Mbucz i Dargch. Ja zostawiłem sobie Nukę, której zaczynanie kolejnego kółka wyraĽnie się nie podobało i zostawała z tyłu. Z Szar± pobiegł Mbucz. Przed pomostem dogonił nas jeszcze jeden biegacz, który towarzyszył nam do końca pętli. Rozmawiaj±c z Mbuczem dowiedziałem się, że jest on synem znanego mi kartografa, pracownika Polibudy. Ale ten ¶wiat jest mały. Tym razem popas przy pomo¶cie ograniczył się do wodopoju dla psów. Za Radiow± w ramach ożywienia znudzonych czworonogów pobiegli¶my innym niż za pierwszym razem wariantem, a przy poligonie zaliczyli¶my Monte Cassino. Jak dotarli¶my koło 9.00 do stadionu WAT, to wła¶nie zaczynały się przygotowania do kolejnego biegu cyklu ZIMNAR, który sobie odpu¶ciłem i wróciłem do domu. Na kolejn± pętlę wyruszyli już bez psów Dargch i Mbucz.
Bilans tygodnia: 5 dni biegowych, 80 km w poziomie i 1 km w pionie. Najintensywniej od jesieni. :-).
Za tydzień Wi±zowna.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |