Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [11]  PRZYJAC. [12]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Kubiszon
Pamiętnik internetowy
Run Rabbit Run

Jakub Osina
Urodzony: 1978-08-06
Miejsce zamieszkania: Świdnik
51 / 73


2011-07-31

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Powstańcza sobota (czytano: 500 razy)



W tym roku do Biegu Powstania podszedłem na luzie - to miał być bieg na rozpoczęcie 2. części sezonu, takie mocne szybkie wprowadzenie do treningów. I rzeczywiście tak było - życiówka jest, ale trudno żeby było inaczej skoro to był mój debiut na tym dystansie. 18:58 netto. Pierwszy kilometr najwolniejszy, ponieważ to co działo się na starcie można opisać tylko niewybrednymi słowami. Nie jestem szybkim biegaczem - na 10 km regularnie łamię 40 min, złamałem trójkę w maratonie, ale nigdy nie przychodzi mi do głowy pchać się w wielkiej imprezie do pierwszego czy piątego szeregu startujących. Zakładam, że one są dla profesjonalistów i ewentualnie vipów. Stanąłem więc w 10-15 rzędzie. Okazało się, że większość osób, która ustawiła się przede mną wcale nie jest szybka, ani doświadczona. Do tego stopnia, iż musiałem przepychać się przez 200-300 metrów przez tłum ludzi, z których niektórzy wpadli na pomysł, żeby zaraz po starcie STANĄĆ na środku ulicy i sprawdzać coś na zegarku czy komórce, a inni wpadli na romantyczny pomysł biegania za ręce. Rozumiem, że biegi uliczne są dla wszystkich, ale zasady jakieś na starcie powinny obowiązywać. Nie tylko dla szybkości pokonywania trasy, ale przede wszystkim dla bezpieczeństwa. Przepychając się pewnie musiałem kogoś szturchnąć, ponieważ w pewnym momencie po prostu dostałem pięścią w plecy... W każdym razie udało się potem przyspieszyć i pierwszy kilometr pokonałem w jakieś 3:57 min, drugi i trzeci były szybkie - po około 3:35, czwarty trochę wolniejszy, ale ok. 3:50, zaś piąty (pod górkę) również wyszedł poniżej 4:00, co w rezultacie dało zakładany wynik.
A po biegu... tradycyjne picie piwa i jedzenie kebabów - do niedzielnego ranka. Było świetnie, a w ostatniej z knajp, które odwiedziliśmy na telewizorze leciały reklamówki Maratonu Warszawskiego. Są bardzo udane!

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
Piotr100
01:43
kris1020
23:27
Świstak
22:26
Nicpoń
22:20
Yatzaxx
21:48
zefir
21:44
mariusz1978
21:43
Adam
21:11
SzyMen
21:08
p5ychol
21:01
arturgadecki
20:39
bladejm
20:19
creatyvni
20:18
marekwroc
20:06
ronan51
20:04
piotrhierowski
19:30
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |