2008-10-08
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| 100h (czytano: 273 razy)

No dobra, zostało jakieś 100h do maratonu. Na wczorajszym treningu przemyślałam sobie ostatnie miesiące i to, co się działo, a działo się dużo...
W zasadzie gdyby nie ten serwis, prawdopodobnie maraton nadal pozostałby tylko w sferze marzeń i to dość odległych, a ja nadal biegałabym sobie od czasu do czasu w celu podtrzymania kondycji i sylwetki.
Na szczęście tak się nie stało i tak oto za 4 dni stanę na starcie największego (albo prawie) maratonu w Polsce.
Trenowałam 2,5 miesiąca. Początki były ciężkie – więcej kombinowałam niż trenowałam... Potem była ciężka praca, wyrzeczenia, ale i sporo przyjemności i małych radości w postaci poprawienia czasów w półmaratonie i na 10k.
I tak oto zbliża się godzina zero :))
Zrobiłam w zasadzie wszystko, co mogłam, aby jak najlepiej się przygotować. W zasadzie te 2,5 miesiąca to taki BPS, bo przecież biegałam już wcześniej.
Dziś kończę dietę białkową, niby tylko 3 dni, ale nieźle dała mi w kość i trochę osłabiła....jestem jakaś bez energii. Coś czuję, że dzisiejszy trening będzie nieprzyjemny. Już na wczorajszym bolał mnie brzuch...
W ogóle to mam pecha, albo po prostu muszę bardziej uważać. Na sobotnim bieganiu potknęłam się o psa. Oczywiście wywaliłam się.... W niedzielę wracając z treningu z 5 metrów za mną ułamała się dość konkretna gałąź z drzewa. Raczej by nie zabiła, ale sądzę, że połamała... Wczoraj zaliczyłam glebę w hipermarkecie (dobrze, że była 21.00 i mało ludzi)... Ciekawe, co dziś się wydarzy...
No, to teraz czas na drugie śniadanie...twarożek, a może gotowany kurczaczek...?
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Marysieńka (2008-10-08,11:55): Jejka..Aga...Wcale nie denerwowałam się, czekającym mnie stertem w maratonie...do chwili...No właśnie jak Twój wpis mi uzmysłowił, że to już, już....Powodzenia, i do zobaczenia na trasie:) Marysieńka (2008-10-08,13:09): A ja Ci mówię zrób Sobie tego omlecika...z czym tylko dusza zapragnie....Na maratonie wszystko spalisz:) AgaR. (2008-10-08,13:12): Dopiero na kolację moja Droga...na kolację... Piko (2008-10-08,13:53): Jakie to szczęście, że podczas maratonu nie ma psich zaprzęgów, trasa miejska, niezalesiona i co najważniejsze - nie prowadzi przez supermarkety.
Aga - wszystko będzie OK :-) Marfackib (2008-10-08,14:40): Powodzenie w debiucie :-)) piter82 (2008-10-09,13:09): co za krejzol he he he amd (2008-10-10,09:09): Będzie dobrze :)
|