2008-04-27
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Maraton Toruń, radośnie i na luzie. (czytano: 287 razy)

Na maraton do Torunia jadę samotnie, nikt z mojej ekipy nie zdecydował się pojechać, miałem nawet problemy z zorganizowaniem osób towarzyszących, niby chętni byli, ale każdy miał niedzielę zaplanowaną. W końcu pojechała ze mną Basia i Renata. W Toruniu zdzwaniam się z Januszem (januszjoger57) musimy się w końcu poznać osobiście. Janusz okazał się bardzo sympatycznym osobnikiem ale też niesamowitym gadułą i praktycznie musiałem się nastawić na odbiór.
Maraton planuję przebiec w 4:15:00, za tydzień Kraków gdzie będę chciał zaszaleć i pobiec maraton w stylu „jak nie należy biegać maratonów” więc Toruń biegnę treningowo jako długie wybieganie + 7 km. Pierwsze 10 km biegnę w godzinę. Na 11 kilometrze doganiam Rafała miał biec na 4:30 a jak się okazało biegł przede mną razem z Leszkiem. Na jednym z punktów odżywczych Rafał zatrzymuje się a Leszkiem mu ucieka. Leszek dyktuje tempo. Sprawdzam, 5’45”, informuję Leszka, że biegniemy za szybko, jednak oświadcza mi, że takie tempo mu odpowiada i ma nadzieje, że zrobi życiówkę. Od 21 kilometra zaczynamy systematyczne wyprzedanie osób które przeliczyły się z swoimi możliwościami. Leszkowi jednak starcza sił do 28 kilometra. Mimo postanowienia, biegania po 6’00” ciągle minimalnie przyśpieszam. W tym czasie przeganiam bardzo dużo osób które już część pokonują spacerkiem. Zauważyłem, że tą niekoniecznie „dżentelmeńską” przyjemnością wyprzedania na ostatnich 15 kilometrach maratonu, mogłem delektować się tylko gdy biegłem na 4 godziny lub więcej. Wynika to pewnie stąd, że dla niektórych osób złamanie 4 godzin jest pewną barierą, podejmują się tego zadania nie do końca przygotowani, biegną pierwszą połówkę maratonu za szybko i płacą za to potrójnie w drugiej części. Maraton kończę bardzo fajnym wynikiem netto 3:59:59 :-)) Pogoda i organizatorzy dopisali na medal. Jestem bardzo zadowolny z biegu, był to taki radosny bieg w iście wiosennej atmosferze i pogodzie. Miałem też przyjemność poznać osobiście (podobno bezcenne) kilka osób znanych mi wirtualnie z „biegajznami.pl” i „maratonypolskie.pl”, między innymi Basie, Janusza, Rafała i Leszka.
Za tydzień Kraków gdzie pobiegnę tempem na 3:30, jak długo dam radę tak biec nie mam pojęcia, ale pewnie ze 25 kilometrów, a później niech się dzieje co chce.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |