2008-02-08
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Pływanie po latach (czytano: 257 razy)

Wczoraj poszedłem na basen, pierwszy raz od 2 lat. Pływałem 30 minut, nie licz±c odległo¶ci bo i tak bym się pomylił licz±c pokonane baseny. Pływałem na zmianę żabk± i kraulem. Aby pływać tylko kraulem musiałbym niestety potrenować.
Tak naprawdę moja przygoda z czynnym spędzaniem wolnego czasu zaczęła się wła¶nie od pływania. Chodz±c jeszcze do szkoły ¶redniej ukończyłem kurs ratownika WOPR, 3 sezony na plaży zrobiły ze mnie do¶ć dobrego pływaka (pływałem 1500 m w 28 minut, a osoby zdaj±ce egzamin na „żółty czepek” przeważnie robiły to w 50-45 minut). Już wtedy jeĽdziłem na „Zawody Ratownictwa Wodnego” (przyznam się, że trochę z przymusu, bo nie cierpiałem konkurencji „holowanie manekina”). Przez następne lata przewinęły się przez moje życie różnorakie dyscypliny zwi±zane w wodniactwem, aby w końcu zdradzić „wodę” z górami i rowerem. (bez domysłów proszę). Jeżdż±ć już na rowerze z zaciekawieniem ogl±dałem kiedy¶ zawody IM na Eurosporcie, nie dowierzaj±c, że to możliwe dla przeciętnego zjadacza chleba. Tym bardziej dla mnie, gdyż bieganie w moim przypadku oznaczało bieg po paczkę papierosów do kiosku, a przebiegnięcie kilku kilometrów, a tym bardziej maratonu było czym¶, nieosi±galnym nawet w snach. Teraz wiem, że gdybym bardzo zapragn±ł ukończyć IM, pewnie w rok, półtora bym się przygotował. Może kiedy¶ ...
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |