2010-09-14
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Podsumowanie przygotowań inne niż zwykle (czytano: 279 razy)

Jak to mówi mój tato: "Nie liczy się ilość kilometrów tylko ich jakość". Dlatego też te podumowanie nie będzie podliczaniem kilometrów w poszczególnych tygodniach (mam je wyliczone w dzienniczku treningowym) a raczej wyznacznikiem jak można pobieg maraton poniżej 3:30 nie biegając dużej objętości. Właściwy trening do maratonu rozpocząłem w połowie lipca (od nieukończonego Biegu Rzeźnika biegałem max. 3 razy w tygodniu do 8km) wg planu mojego ojczulka (35 lat temu biegał maratony po 2:20) w którym dominowały niedługie wybiegania (8km) z porządną rozgrzewką po nich, przebieżkami 100m oraz naturalna siłą biegową (raz w tygodniu 5x100m skip A i 5x100m skip C). Ostatnie 3 tygodnie to pokrótce: obóz/wczasy nad morzem i bieganie po plaży w niezmienionym kilometrażu, po powrocie z nad morza na 2 tygodnie przed startem dalej wybiegania do 8km oraz jedyne dłuższe wybieganie - 15km z narastającą prędkością (pierwsze 5km po 5min/km, następnie 5km po 4"35"/km i ostatnia piatka po 4-4"10/km). Trenowałem maksymalnie 6 razy w tygodniu mając min. 1 dzień odpoczynku. Diety żadnej nie stosowałem bo obraziłbym żonkę która świetnie gotuje i co mi poda pod nos to mi się micha cieszy :) I najważniejsze pozytywne nastawienie do biegu - zero stresu, myślenia czy nie za mało kilometrów przebiegniętych i jedno najważniejsze zdanie od ojczulka jak mam coś do powiedzenia na temat swojej niepewności co do formy: "ty nie jesteś od gadania tylko maszyną od zapierniczania!" Jak to słyszę to wiem że przygotowania poszły dobrze. I poszły! Nowa życiówka jest faktem!!!
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora miriano (2010-09-14,15:35): Bardzo słuszne stwierdzenie ...jakość treningu jest bardzo ważna... Marysieńka (2010-09-15,12:28): Słuszne podejście do maratonu....:)))))
|