2008-11-14
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Lawinowo, ale w końcu pozytywnie (czytano: 297 razy)

Czasem tak niewiele potrzeba, aby tak wiele odmienić, przewartościować. krótka chwila, po której zmiany następują lawinowo. Jedna jest aktywatorem dla kolejnej, a ta kolejna dla jeszcze następnej, itd.
Wczoraj podjęłam kilka decyzji, chociaż wcale nie miałam zamiaru ich podejmować.
Po poznańskim maratonie, kiedy ciśnienie i emocje opadły, ze mnie uszło powietrze. Nie tak od razu, uchodziło stopniowo....i kilka różnych spraw przyczyniło się do tego, niemniej jednak uszło całkowicie.
Niestety powiązało się to z kompletną utratą chęci do biegania. Niemożliwe? A właśnie, że możliwe. Motywacja sięgnęła wartości ujemnych.
Pojawiła się nawet myśl, żeby zamienić buty biegowe na spd-y, czyli wrócić do kolarstwa. Pokręciłam trochę po lasach...było fajnie, przypomniałam sobie jak bardzo lubię jeździć, ile frajdy sprawiają długie podjazdy...ale to nie była już ta pasja, która była kiedyś...
No w tym momencie nie mogło być inaczej, niż tylko odbić się i wracać na właściwe tory...tylko to wcale łatwe nie jest.
Chyba wróciłam...
Wczoraj późnym popołudniem pojawiła się pierwsza optymistyczna i pozytywna myśl. Potem kolejna i kolejna...i zaczęłam działać. Co prawda moje działania rozpoczęły się od przygotowania dobrego obiadu, później sprzątania mieszkania i zrobienia sobie domowego SPA, ale zawsze to coś :))
Wieczorem opłaciłam startowe na Półmaraton Św. Mikołajów w Toruniu. Pobiegnę rekreacyjnie, bez ścigania. Ktoś chętny do towarzystwa?
No dobra...
Dziś mam już w głowie całkiem poskładany (wg mnie) plan działania. Po południu idę pobiegać. Wolno, spokojnie, na koniec kilka lekkich przebieżek. Do końca roku muszę nastukać solidną ilość wolnych kilometrów, popracować nad siłą biegową i wzmocnić mięśnie. Od poniedziałku wracam na siłownię i saunę. Co niedzielę krioterapia dla ubogich – czyli morsowanie. Robi się coraz zimniej, oł jeeee :))
A wracając do domowego SPA. Przepis na najcudowniejszy na świecie kawowy peeling do ciała:
- kilka łyżek kawy mielonej
- 2 łyżki cukru
- trochę oliwki do ciała
- trochę kremu (żelu, płynu) do kąpieli – ja stosuję kawowy
Wszystko mieszamy...i dalej wiadomo, nakładamy na ciało, masujemy co najmniej 10 minut i na koniec spłukujemy.
Kabina prysznicowa wygląda okrutnie, ale wszystko bez problemu można spłukać.
Taki „zabieg” w gabinecie kosztuje pewnie kilkadziesiąt złotych, mój kosztuje hmmmm....1-2 zł...
Warto? Warto! Za „zaoszczędzone” pieniążki zakupiłam sobie „Maraton” JS. A co!
Dziś rezerwuję spanko w Dębnie :->
Jutro rano wolne wybieganko z Grupą Trójmiasto w lasach najpiękniejszego na świecie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego.
Lubię to moje zwariowane życie :))
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Marysieńka (2008-11-14,10:20): Aga...Jak miło czytać, że wróciła chęć do biegania....
Dzięki za przepis SPA...W niedzielę synuś kończy 30 latek , mamuśkę na imprezkę zaprosił..więc skorzystam...
Spotkamy się w Toruniu,,też już kaskę wpłaciłam:))) piter82 (2008-11-14,12:23): Wytrwałości morsie maratończyku ... :-) AgaR. (2008-11-14,12:24): Foka maratonka dziękuje :)) (2008-11-14,13:24): Jakie ładne plany,i po takim spa to jak młody bóg. Kedar Letre (2008-11-16,16:55): A nie można by tej maseczki ...zjeść.Chyba kilka kropli płynu do kąpieli mi nie zaszkodzi? :))) Do zobaczyska w Toruniu....o ile przeżyję konsumpcję tej maseczki dario_7 (2008-11-17,14:18): Agnieszko, chęć do biegania wcześniej czy później zawsze wróci ;) Cieszę się, że Tobie już wróciła. A co do tego SPA... brzmi rewelacyjnie! :D Czy brzydsza płeć też takie cóś może stosować? :) Tom (2008-11-20,20:32): Zrezygnować po 100-maratonach to rozumiem. Jeszcze tylko 99.
Szybko zleci. :) Hepatica (2008-11-21,10:58): Aga, wypróbowałam Twojego SPA!!! Świetna zabawa, chyba coś tam zadziałało:-))), a mycie kabiny przy spadku ciśnienia, to miodzio:-))). Najwazniejsze, że byłam po nim zrelaksowana ,odprężona i rozbawiona:-))). A czy ładniejsza niech osądzą inni:-))). Dzięki i jak znasz inne takie cudeńka, to tez się podziel z bliżnimi:-)))
|