2013-03-06
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Cztery pinezki... (czytano: 667 razy)
PATRZ TAKŻE LINK: http://www.youtube.com/watch?v=lRAdhVZUmIE

Kiedy¶, dawno temu, czytałam sobie to, co napisała Joanna Chmielewska. Nie wstydzę się faktu, bo i wcale wstydliwy nie jest.
Czytywałam j± namiętnie w charakterze polepszacza humoru i w tej roli sprawdzała się jej twórczo¶ć wspaniale.
Jako wielbicielka - nie bójmy się tego słowa - jej twórczo¶ci, sił± rzeczy sięgnęłam też po jej autobiografię. Szczer± dosyć, dodam.
No i co też Pani Joanna tam wypisuje?
Ano, różne rzeczy, ale chcę tutaj przywołać opowie¶ć o czterech pinezkach.
Kiedy Joanna Chmielewska była ¶wieżo po rozwodzie, jako¶ tak dziwnie opu¶ciła j± chęć życia.
I to może nie byłby problem, gdyby nie dwójka małych dzieci na stanie.
Autorka pisze, że w pewnym momencie siedziała na tapczanie pogr±żona w depresji, a przed ni± leżała na stole deska kre¶larska z rozpoczętym projektem.
Pani Joanna doskonale wiedziała, co powinna zrobić, a jednocze¶nie zrobić tego zupełnie nie była w stanie.
W końcu - po dwóch tygodniach walki z sam± sob± - wstała i odpięła cztery pinezki, którymi przypięty był do deski rysunek. Potem przypięła w to miejsce czyst± kalkę i wróciła do rysowania.
Nawet po latach twierdziła z wielk± powag±, że odpięcie tych czterech pinezek było najcięższ± praca, jak± wykonała w życiu.
I ja jej wierzę.
Oczywi¶cie "odpięcie czterech pinezek" jako słowo-klucz weszło do mojego języka.
Czemu to piszę?
Bo to wstęp dygresyjny jest.
Otóż dzisiaj z niewiadomych powodów obudziłam się o drugiej w nocy i nie mogłam z powrotem zasn±ć. Walczyłam ze sob± do trzeciej z minutami, po czym wstałam z łóżka i udałam się do kuchni (w której aktualnie nikt nie spał), a tam najpierw dopadł mnie komputer, potem prasowanie, potem nastawiłam pralkę w łazience... Tylko włosów wci±ż nie zafarbowałam, bo nie miałam ani weny ani dobrego ¶wiatła.
Nietrudno się chyba domy¶lić, że po przedpołudniu spędzonym w Krakowie (tzw. sprawy załatwiałam), nie jestem przesadnie wypoczęta.
A dzi¶ w planach treningowych mam interwały!
Psiamać!
Wiem, że jak już na ten trening wyjdę, to go zrobię i to uczciwie. Ale czy wyjdę? Nie wiem...
W tym momencie przebranie się i wyj¶cie jawi mi się porównywalne rozmiarami do rzeczonego odpięcia czterech pinezek.
Pokusa by z Jarosławem Iwaszkiewiczem zakopać się pod kocem jest potężna.
Ciekawe, która opcja zwycięży?
PS. Wczoraj dopadła mnie analiza - nazwijmy to literacka - pewnej piosenki.
I chodzi za mn±, bo jest cudownie nieprzyzwoita (ta interpretacja). Może o tym napiszę przy okazji.
A piosenka (znana, a jakże) w linku:)
Fotka: każdy ma takie demony, na jakie sobie w życiu zapracował ;)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora bartus75 (2013-03-06,14:22): my¶lałem że wstała¶ o 2 w nocy i .... poszła¶ biegać :) mamusiajakubaijasia (2013-03-06,14:25): Uchowaj Boże! O drugiej w nocy przebywa się w piżamie:) A w piżamie nie biegam, bo to nieobyczajne:)) Tr (2013-03-06,17:27): Raz jeden, jedyny próbowałam łykn±ć Chmielewsk± ale się nie dało. No w żaden sposób nie potrafiłam tego skończyć. A miałam Chmielewsk± od koleżanki, która była jej fank± i ta koleżanka była bardzo rozczarowana moj± postaw±. :) mamusiajakubaijasia (2013-03-06,18:33): Iza, nie w Chmielewskiej rzecz, tylko w czterech pinezkach:) Ale Ty to przecież doskonale wiesz:) Tr (2013-03-06,19:22): Wiem, wiem. Zareagowałam na Chmielewsk± prawie jak Kora Jackowska na sztukę z Krakowa. :))) No tak mi się przypomniało. To była moja koleżanka ze stancji i wiele pasji dzieliły¶my ale jako¶ miło¶ć do Chmielewskiej nas podzieliła. :)) jacdzi (2013-03-06,23:38): Moj pierwszy kontakt z Chmielewska to Lesio. Do dzis kazdy Lesio, z naszym Tytusem wlacznie, budzi u mnie cieple uczucia i na jego widok cisnie mi sie usmiech na usta. Leszki lagodza obyczaje!
|