2015-03-29
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Sentymentalna dycha w Sosnowcu (czytano: 533 razy)

To był dobry wybór, Harpagańska dycha w Sosnowcu na pewno już na stałe zago¶ci w moim kalendarzu. Po rezygnacji z „Marzanny” brakowało mi startu inicjuj±cego sezon. W prawdzie w kwietniu byłam zapisana na Perły Małopolski, ale czekać tyle czasu, kiedy wszyscy gdzie¶ startuj± i tyle ciekawych imprez wokół.
Już rok temu słyszałam, że w moim rodzinnym mie¶cie wyrosła nowa biegowa impreza i że ubiegłoroczny debiut był super udany. Już w momencie odbioru pakietu wiedziałam, że organizatorzy bardzo się postarali. Odblaskowa koszulka wreszcie w idealnym dla mnie rozmiarze, fajny gadżet w postaci opaski-etui na rękę, ładnie wydrukowany numer. Pogoda też jakby na zamówienie, rano jeszcze mgli¶cie i szarawo, ale w trakcie biegu pogodnie i słonecznie – połowa sukcesu już była.
Przed samym startem solidna rozgrzewka na stadionie, gdzie mie¶ciło się biuro zawodów i gdzie znajdowała się meta. To duży plus, że serce imprezy mogło zaistnieć na tak profesjonalnym obiekcie. Trasy specjalnie nie analizowałam wcze¶niej, Sosnowiec znam wła¶ciwie sprzed ponad 20 lat, ale wiele się tu nie zmieniło...
Orientacyjnie wiedziałam, że podbiegów raczej nie będzie, że powinno być przyjemnie i bez niespodzianek, że biegn±c wspomnę po drodze moje liceum, przystanek, na którym wyczekiwałam na tramwaj nr 26, „patelnię”, gdzie spotykało się wszystkich znajomych... To był taki trochę sentymentalny bieg, trochę obrazów z dawnych lat przewinęło mi się przez głowę. Może dlatego każdy kilometr wydawał mi się dłuższy niż zwykle, wiele osób mnie wyprzedzało, a ja jako¶ łatwo się im poddawałam.
Niby nogi niosły, ale kilometry ubywały wyj±tkowo powoli. Dlatego jakież było moje zdziwienie, że czas nie był taki zły (zwłaszcza, że 10 km w rzeczywisto¶ci było dych± z ogonkiem), mało tego, że był na tyle dobry, by dać mi 3 miejsce w kategorii wiekowej!
Wyj±tkowo nie miałam ze sob± żadnego pomiaru czasu (moje Endomondo poległo), biegłam intuicyjnie, na mecie nie spojrzałam na zegar, byłam tak zmęczona, że bez medalu i z chipem na bucie szłam już w stronę wyj¶cia. Na szczę¶cie przytomna rodzinka nad wszystkim panowała. Pewnie nawet bym nie wiedziała, że dzi¶ czeka na mnie pudło. Na moich kibiców rodem z Sosnowca na szczę¶cie zawsze mogę liczyć!
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu DamianSz (2015-03-30,10:49): W rodzinnym mie¶cie zawsze jeszcze przyjemniej staje się na podium. Dobre otwarcie sezonu. Gratuluję.
|