2012-06-24
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Umysł versus ciało (czytano: 310 razy)

S± treningi lepsze i gorsze.S± takie,po których mogłabym st±pać 30cm ponad chodnikami,ale i takie gdy nie mam nawet sił ruszyć poĽniej żadn± czę¶ci± ciała.
Ostatnimi tygodniami biegowa praca idzie mi Ľle.Rutyn± staje się (niestety) to,że ¶rednio jeden trening w tygodniu mi wypada.Wobec czego zamiast zakładanych czterach,udaje się zrobić maksium trzy.Niedobrze.No,a niedzielne długie wybiegania...Masakra,przez wielkie M.Win± obarczam umysł,który ewidentnie nie współdziała ostatnio z moim ciałem.Zeszłotygodniowe 15km pokonałam przy tak wielkim wysiłku,że ostatnie2 kilometry to był istny pokaz nędzy i rozpaczy.Dzi¶ nie było lepiej.Nie będzie przesad± je¶li powiem,że dzi¶ to już był biegowe konanie.Od 11km,co 1km robiłam sobie 30s przerwy na marsz.Inaczej pewnie po 10km był skapitulowała i nie dobiła do 14km (założenie było 15km).
Rozumiem, gdybym biegała po 50-60km w tygodniu.Ja raptem porywam się na 30-32km,a i to wydaje mi się bliskie kresu mojej wytrzymało¶ci.W głowie pojawiła się jaka¶ blokada,niebezpieczny chochlik który przed każdym bieganiem robi mi taki trening demotywacyjny,że póĽniej nie ma się co dziwić,że założon± pracę wykonuj± tylko w 75%.
Nie poddaję się jednak.To minie.MUSI.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Marysieńka (2012-06-25,11:56): To mija....my¶lę o tym wrednym ...chochliku:)) Aga Es (2012-06-25,19:27): Dzięki Mary¶!
|