2012-05-20
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Pod górkę. (czytano: 274 razy)

To nie był udany tydzień.Organizm mój ewidentnie się zbuntował.Po czę¶ci to moja wina.Zaaplikowałam sobie 4 dni aktywno¶ci fizycznej pod rz±d i najwyraĽniej odbiło mi się to czkawk±.
Biegałam więc i w sobotę,i w niedzielę(bieg w Swarzędzu),w poniedziałek byłam na intensywnej sesji jogi,a we wtorek ponownie biegałam.W efekcie w ¶rodę bolało mnie już dosłownie wszystko.Gdzie nie dotknęłam,tam ból.Jeden wielki zakwas.W czwartek wyjazd pod Warszawę uniemożliwił mi trening.Nie ukrywam przyjęłam to z mał± rado¶ci±;-)Wczoraj zrobiłam delikatne 5km rozbieganie,a dzi¶ już dłuższy,10 km bieg...
No wła¶nie,dzisiejszy bieg.Wyszłam o 17:00 licz±c,że upał troszkę osłabnie.Nic bardziej mylnego.Słońce przygrzewało mi czaszkę na tyle,że po 5km byłam bliska zej¶cia z trasy.Każdy kolejny kilometr był walk± z własn± niemoc±.Z wielkim trudem i grymasem na twarzy dobiłam do 10km.
Konkluzja-mijaj±cy tydzień dał mi nieĽle popalić!
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |