2012-02-25
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| jest urozmaicenie - jest postęp (czytano: 657 razy)

Głęboka noc, zapach wody i trzciny drażni me zmysły. Księżyc z góry na mnie patrzy a ja spogl±dam w górę i się u¶miecham :) ¶linka mi cieknie na my¶l o tym co kryje zawini±tko. W oddali słychać gitarę, kto¶ po drugiej stronie jeziora też ma ognisko. Żar ogrzewa m± twarz. Ubrana w za duży polar czuję na sobie słońce minionego dnia. Opalenizna piecze :) ale to takie przyjemne, dzień nad jeziorem bez zegarka, o komórkach jeszcze wtedy nikt nie marzył, tylko ‘biznesmeni’ je mieli :) Rozwijam folię powoli i delikatnie, by się nie poparzyć. Chwytam j± koniuszkami paznokci. Pachnie tak smakowicie, że łapię się na oblizywaniu ciekn±cej z ust ¶linki. Zapach pieczonej pyry z ogniska. Co¶ niesamowitego. Mmm. Przypomniał mi się dzi¶ w mojej kuchni. Przypaliłam ziemniaki. Na szczę¶cie rondel uratowałam ale zapach wci±ż za mn± chodzi. Może dlatego, że nie wywietrzyłam konkretnie mieszkania… A to wszystko przez to bieganie… najpierw mopy, szczoty, odkurzacze, ¶ciery itd. Czyli chwile pt: ‘jestem kobiet±’ :) stuprocentow± :) ‘telefon do Przyjaciela’ co nabiegał dzi¶ 1m w M35 na 25 w starcie zagranicznym :) i się rozgadałam, nogi na ¶cianę wyci±gnęłam… my tu gadu gadu a pyry w rondlu czarne. … A bo on miał dzi¶ wiatr na treningu:) o! ja też:) on mówi, że silny, o! ja też :)!
Dzi¶ na treningu nie padało, nie mroziło, nie było błota… bo ten wiatr wszystko podsusza … a że sobie był… to tylko trening był bardziej konkretny. Nie można mieć wszystkiego. Przedwio¶nie to taka trudna pora, bo nie mogę się zdecydować czy się cieszyć czy ponarzekać trochę. Bo kiedy patrzę na swoj± Cytadelę, szukam w niej wiosny, ale ona nadal szara i brudna. Jarka zauważyła dzi¶ przebi¶niegi :) jest wiosna. Najważniejsze, że nareszcie ciepło. Dobrze się oddycha i biega coraz lżej – można ubrać się bardziej lekko.
Czekałam na takie treningi prawie dwa miesi±ce. Czekałam aż nogi przyzwyczaj± się do kilometrażu, wysiłku, tempa i chwilami cięższej pracy. Przygotowywałam mię¶nie to tego, co było dzi¶ :) rytmami, interwałami i różnego rodzaju sprawdzianami i... chyba się udało.
W planie było 20 km i zbieranie górek na Cytadeli. Chętnych do biegania nie brakowało. Emi, Jarka, Anita i ja :) schowałam pulsometr głęboko pod polar, komórkę do kieszeni. Dzi¶ tempo nie było ważne, dzi¶ tylko dystans i siła na podbiegach. Wiatr biegał z nami i płatał nam figle. Sprawiał, że trening mógł być tylko jeszcze bardziej efektywny :) Wybieganie zaliczone na pi±tkę :) Tempo biegu wg garmina wyszło ¶redni 6:26, wg endomondo 6:19. Czyli tak w sam raz tempo BS. Nie czułam się jako¶ mocno zmęczona. Celem treningu było pokazanie nóżkom co je czeka w następnym miesi±cu. Duużo bieganych kilometrów. Za niespełna dwa miesi±ce maraton :)
Jestem coraz lepszej my¶li. Czę¶ciej zagl±dam na strony www dotycz±ce Krakowa. Piękne miasto – to musi być i piękny bieg :).
Wiesiu kiedy¶ mi powiedział: ‘jest urozmaicenie jest postęp’.
Mieszam w tych swoich treningach troszkę – może się uda co¶ zwojować :)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Inek (2012-02-25,20:04): Nie ma tego złego co ... , przynajmniej nogi na ¶cianie Ci wypoczęły, co było widać na treningu, brawo ! :) snipster (2012-02-25,20:12): sobota z cyklu latanie na mopie... ;) jacdzi (2012-02-26,08:28): Oj, czuc juz wiosne, nie tylko za oknem ale i w Twoim wpisie. KR (2012-02-27,11:21): poprawiona w stosunku do zeszłego roku trasa w Krakowie wygl±da superatrakcyjnie, też czekam na ten dzień kiedy się z nia zmierzę
|