2011-11-16
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Wyzwanie! (czytano: 251 razy)

Bieżący tydzień w całości przeznaczam na postartowy wypoczynek. Żadnych szybkich treningów, żadnych podbiegów, żadnego gonienia pociągów tylko powolny trucht (powolny truchtu to chyba pleonazm:)). Niestety panująca pogoda raczej sprzyja mocniejszym akcentom niż leniwemu bieganiu. Dla lepszej motywacji i dobrej zabawy postawiłem sobie zadanie: przebiec trasę 10,6km w jak najdłuższym czasie, warunek jest jeden trzeba ciągle biec. Dzisiaj wyszły 62 minuty, wciąż mimowolnie przyspieszam. Co gorsza mam złe nawyki: gonienie innych biegaczy, czy nawet pieszych, czy mijanie kibiców przy kasie stadionów z dużą prędkością. 62 minuty, to tempo 5:51. Zobaczymy jutro:):).
A sezon letnio-jesienny faktycznie był intensywny, od wrocławskiego maratonu, co tydzień gdzieś biegałem, mam już dosyć, do końca roku planuję jeszcze dwa starty: Bieg Mikołajkowy, tylko jeszcze nie wiem który, we Wrocławiu są dwa w jednym dniu, może jak się uda pójdę na oba:):), oczywiście jeden z nich wtedy będzie rozgrzewką. Drugi zaplanowany start to piętnastka w Strzelcach Opolskich, byłem rok temu, świetna, darmowa impreza. Chociaż nie wiem czy będę w wyścigowym nastroju w środku grudnia:) Dużo zależy od nawierzchni;). Potem, długo, długo nic i dopiero bieg Piasta w końcówce lutego. Zamierzam zimę dobrze przepracować i na wiosnę wrócić odmieniony (czytaj: szybszy).
Zapisałem się już na Półmaraton Ślężański. Jak się rejestrowałem na poprzednią edycję napisałem na swoim blogu: "Minimum ukończyć i przeżyć (bo w końcu maraton we wrześniu), ale nie ukrywam, że z czasu poniżej dwóch godzin byłbym bardzo, ale to bardzo zadowolony:)" (pobiegłem 1:41 z hakiem). Tym razem nie będę spekulował, zima jest długa...:). na dzisiaj walczyłbym na płaskiej trasie o 1:30 (ale pewnie z minutki czy dwóch by zabrakło).
Lubię czasem otworzyć na kompie pliki txt z archiwalnymi notkami... Szukając zacytowanego fragmentu o Połówce Ślężańskiej, znalazłem też takie coś: 23 grudnia 2010: "Dzisiaj 11,25km w czasie 64:05, 5:42 na kilometr tak "szybko"(LOL!) jeszcze w tym roku nie biegałem:) Poprzedni rekord (LOL!) wynosił 5:47 na km, ale dystans o ponad tysiąc metrów krótszy i bez dwóch podbiegów na górkę.". Chyba czułem pismo nosem, bo wstawiałem te "LOLe":). Swoją drogą, nie pamiętam już kiedy biegałem na tej trasie przez ogródki działkowe. Odkąd odkryłem przyjemny dobieg do Parku Grabiszyńskiego, ogródki poszły w zapomnienie... Musiałem na nie wbiegać sześć razy, robić jakieś śmieszne kółka po 900m, a jeszcze wcześniej robiłem 130 metrowe pętelki pod Cholerną Górą, której wtedy jeszcze tak nie nazywałem. Ha ha ha:):):). Ogarnia mnie nostalgia, to chyba pora kończyć:):).
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |