Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [30]  PRZYJAC. [148]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
MEL.
Pamiętnik internetowy
Życie na krawędzi... pięciolinii

Basia Muzyka
Urodzony: 1970-12-03
Miejsce zamieszkania: Warszawa
186 / 192


2008-09-02

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Grand Prix Warszawy 9/2008 (czytano: 3485 razy)

PATRZ TAKŻE LINK: http://www.kbgymnasion.pl/wyniki/index.php?cykl=1&page=wyniki&bieg_id=52&bieg_data=2008-09-02

 

Coś mi się pomyliło i zamiast na godz. 18.15 wybrałam się na start na godz. 18.30. Biegiem, bo las mam pod nosem. Po drodze już zaczęłam się trochę niepokoić, bo nie widziałam tych truchtających tam i z powrotem tłumów. Tylko jeden biegacz do mnie dołączył z informacją, że się zgubił i w związku z tym jesteśmy spóźnieni. Wystrzał startera zastał nas przy torach kolejowych. A ja jeszcze musiałam opłacić wpisowe i pobrać numerek.

Na szczęście Bartek "wystartował" nas chwilę później. Wielkie dzięki! Biegacz pognał do przodu, ja trochę wolniej, bo nie chciałam się za bardzo spalić. Ale trudno było wyczuć czy biegnę dobrym tempem. Dopiero po 1 km, gdy doganiałam już ogon biegu właściwego przekonałam się, że za wolno.

Uczucie, jakie mi towarzyszyło przez cały bieg było przyjemne - tylko ja wyprzedzałam, nikt mnie. Na początku było łatwiutko, bo biegacze z tyłu mieli słabe tempo, ale im dalej w las, tym trudniej. W sumie czułam się jak na treningu, a nie zawodach. Nie umiałam się wypruć na całego, cały czas biegłam mocno, ale zachowawczo. Nie miałam z kim walczyć na trasie, a przez to nie miałam kryzysów albo miałam, ale nie mogłam ich zidentyfikować, bo zwalniałam bez konfrontacji z tempem innych.

Na mecie uzyskałam czas 47:44, co jest wynikiem o ok. pół minuty gorszym od życiówki, czyli pobiegłam wg własnego uznania bardzo dobrze, zgodnie z oczekiwaniami. Na mecie w dobrej formie, nie padałam ze zmęczenia. Byłam bardzo zadowolona. Do czasu...

... do czasu, aż zobaczyłam wyniki moich rywalek w kategorii wiekowej. Mogłabym napisać, że mnie szlag jasny trafił, gdyby nie to, że tak naprawdę ręce mi opadły.
No bo jakże ma mi nie być żal, gdy Iwona, z którą ostatnio przegrywam była na mecie tylko 13 sekund szybciej? I jakże nie napluć sobie w brodę, gdy widzę, że Ania, którą bez problemu wyprzedzałam w całym cyklu Pucharu MW była przede mną tylko 5 sekund? (Przy okazji gratulacje - życiówka!)
I nie chodzi mi o to, że mogłam z nimi wygrać, bo być może wcale by tak nie było. Ale mogłam z nimi walczyć!
Walczyć! Walczyć! Walczyć!
A ja po prostu dałam d...

fot. Andrzej Chomczyk (www.entre.pl) - "drugi start"

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


Beauty&Beast (2008-09-04,10:20): O tak, ja mam po tym biegu podobne odczucia. Tylko ze ja nie musiałam nikogo gonić, ja sie nie spoznilam....







 Ostatnio zalogowani
anielskooki
14:52
kolotoc8
14:48
Borrro
14:18
Lego2006
14:17
rdz86
14:16
mc42
13:49
wujazbeniu
13:40
kmajna
13:33
dem_pl
13:30
marian
13:27
lotnik
13:19
Admin
13:04
chris_cros
12:48
ulek85
12:30
ProjektMaratonEuropaplus
12:08
wypar@interia.pl
11:43
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |