Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [30]  PRZYJAC. [148]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
MEL.
Pamiętnik internetowy
Życie na krawędzi... pięciolinii

Basia Muzyka
Urodzony: 1970-12-03
Miejsce zamieszkania: Warszawa
129 / 192


2008-01-13

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
niedziela z Orkiestr± (czytano: 462 razy)



...nosi mnie, nosi... zasypiam dopiero o godz. 1, budzę się przed godz. 5. Muszę jako¶ wytracić energię. Trochę kręcę się po domu, ale w końcu wychodzę do lasu. Tam - szklaneczka. Żałuję, że nie wzięłam ze sob± łyżew, biegówek albo chociaż swoich kijków, ale staram się i jako¶ boczkiem-boczkiem oraz ze ¶lizgami kontrolowanymi potruchtać spokojnie. Robię pętelkę z dobiegiem, czyli 12,5 km.

W domu k±piel, lekkie ¶niadanie i pakujemy się na bieg WO¦P. Zabieramy ze sob± łyżwy. Na miejscu po odebraniu pakietów startowych przebijamy się przez tłumy, aby dotrzeć do lodowiska. Na szczę¶cie okazuje się, że jest do¶ć wyludnione, ale obok hałas okropny, bo trwa licytacja przejażdżek jakimi¶ niesamowitymi autami, momentami czuć spaliny, ale dzieciom się podoba, godzina z okładem mija do¶ć szybko.

W pomarańczowych koszulkach idziemy na start biegu, widzimy coraz więcej znajomych biegaczy, stajemy na końcu. Zaczynamy powoli, ale i tak po chwili Maszka zgłasza kolkę, więc chwilami maszerujemy. Po 3 km widać bramę mety. Dostajemy medale, odbieramy rzeczy z depozytu i idziemy na obiecanego kebaba. Ja nic nie jem, bo jeszcze czeka mnie dzi¶ wycieczka na nogach. Grupa biegaczy Laski Kabackie, z któr± jestem umówiona na powrót do domu biegiem cierpliwie czeka, aż dzieci dokończ± swój posiłek i odprowadzę je do metra.

W końcu ruszamy w miłym 9-osobowym towarzystwie. Prowadzi Michał, a z nami jeszcze Ania z Przemkiem, Ela, Ewa i Bartek, Szycha i Mazurek, który tego dnia obchodzi swoje 55-te urodziny, więc w biegu na ulicy dr±c się na całe gardło ¶piewamy mu Sto lat! Sympatycznie mijaj± kilometry. Przy stacji Wilanowska odł±czaj± się Mazurek z Misiaczkami, dalej biegniemy w szóstkę, ale ja już czuję, że zaczynam mieć do¶ć, że nadmiar energii już wytraciłam i nie chc±c spowalniać grupy przy metrze Ursynów proponuję, że sobie podjadę. Ale oni nie chc± mnie pu¶cić. Biorę kilka łyków soku jabłkowego, żeby dostarczyć organizmowi trochę cukru (wtedy u¶wiadamiam sobie, że tak naprawdę to ja przecież niewiele dzi¶ zjadłam) i ruszamy dalej. Za Imielinem żegna się z nami Szycha, za Natolinem odbiega Przemek. Po prawie 1,5 godzinie przebywszy 14 km docieramy do Kabat. Mam naprawdę do¶ć. Chce mi się spać.

W domu k±piel, jaki¶ skromne jedzenie i dopiero teraz zaczyna się to, co jest prawdziwym wyzwaniem dla twardzieli I Zimowy Festiwal Nalewek Lasu Kabackiego w ramach w miarę regularnych spotkań Lasek Kabackich zwanych popołudniówkami u MEL. W sympatycznym, wesołym gronie opróżniamy naczynia, w których obecni przynie¶li alkohole własnej produkcji.

Zaczynamy od niesamowitej i zupełnie niemożliwej do opisania w smaku nalewki Zbyszka, która gryzła się 9 lat, a zrobiona jest z mleka, cytryny, laski wanilii oraz oczywi¶cie cukru i spirytusu. Potem kolej na dereniówkę, któr± przyniosła Beata. Słodsza i smak bardziej okre¶lony, trochę jakby ziołowy. Potem moja nalewka z jeżyn, które zbierałam na Słowacji - w okolicach, gdzie zaczyna się Vysehrad Maraton - bardzo słodka, ciężka, ale aromatyczna i barwna kompozycja. Dalej cytrynówka Ani - lekka, ale czuć, że mocna jak diabli, ¶wietnie od¶wieżaj±cy cytrusowy smaczek. A zaraz potem kolejna nalewka Ani - pigwówka - dobra, jak nie wiem co. Niektórzy popijaj± nalewki piwem, inni przepłukuj± gardła ciężkim słodkawym brunatnym winem marsala, które przyniósł Filip. W końcu przychodzi czas na mał± przerwę, podczas której pijemy chińsk± zielon± herbatę i przegryzamy sushi zrobionymi przez Darka. A potem znów zabieramy się za nalewki, przy czym zaczyna panować totalna anarchia i każdy bierze już teraz te, które pasuj± mu najbardziej. Wszystko na stole i w kuchni lepi się od tych słodkich trunków, my też zaczynamy się do siebie przyklejać. Ale dzi¶ wyj±tkowo impreza kończy się przed godz. 22, więc kładę się do łóżka szybko, a powieki opadaj± ciężko. Przeżyłam.






Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
Admin
13:19
bobolo500
13:13
BOP55
13:09
GrandF
13:09
bladejm
12:45
patryktherunner
12:33
AndrzejN
12:32
Katarzyna_Konkel
12:32
Darek102
12:03
JACEK W.
12:03
dudzon
12:03
crespo9077
11:54
martinn1980
11:52
Stonechip
11:36
mariuszkurlej1968@gmail.c
11:31
jakluczak
11:31
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |