2011-06-01
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| 1z3 (czytano: 539 razy)

Oj działo się przez ten weekend działo !
Tak jak było zapowiedziane w poprzednim wpisie udaliśmy się z klubem do Poznania na Akademickie Mistrzostwa Polski w LA.
Z Olsztyna wyjechaliśmy w piątek ok 10:45 AM a w Poznaniu byliśmy już ok godziny 17 weryfikacja w biurze zawodów itd. później kierunek hotel, kolacja i spać- w pokoju byłem jeszcze z 3 kolegami z klubu i było dość wesoło-pozdrawiam ich ! Jako nieliczni mieliśmy do dyspozycji TV i łazienkę co spełniało moje wszystkie oczekiwania, wcześniej zdarzało się tak że łazienka była jedna na piętro ;P
Narzuciłem sobie 3 cele do spełnienia:
1-poprawa czasu na 1500m [4:10] -Start na tym dystansie miałem w sobotę ok godziny 18:20,do tej godziny odpoczywałem w hotelu, czułem się dobrze wiedziałem ze stać mnie na poprawienie rekordu życiowego. Rozgrzewka przebiegła sprawnie-starałem się naprawdę solidnie rozgrzać, podczas robienia ostatnich przebieżek przed startem poznałem paru biegaczy którzy chcieli zakręcić się w okolicach 4:07 tak że już wiedziałem z kim można powalczyć :) W mojej serii biegło 15 zawodników, na starcie miałem miejsce najbliżej zewnętrznej części stadionu co nie jest moim ulubionym miejscem...
Ruszyliśmy !!! Biegnę po 3 torze z nadzieję ze znajdę lukę przy wewnętrznej części stadionu i się w nią wcisnę-ale grupa biegła zwarta, wypadałoby się też schować na pierwszym wirażu aby nie potrzebnie nie nadrabiać metrów i tak też zrobiłem zwolniłem lekko i zszedłem na drugi tor-pierwsza setka 15s [słyszę głos kolegi] wiraż równo bez szarpania, wychodzę z wirażu i tak na 250 m zaczynam manewr wyprzedzania i jak nagle ktoś mnie podciął-nie wiedziałem co się dzieje, poleciałem na innego zawodnika ten uderzył jeszcze w kogoś, z tyłu ktoś wpadł na mnie obróciłem się z dwa razy i BUM leże zakryty nogami na bieżni: myślę ze gorzej to być nie mogło, mnóstwo myśli w głowie, zły jestem okropnie i rozczarowany...wstaję patrzę na obrażenia-łokieć starty-krew leci, skóra przy biodrze pościerana, ręce pościerane, plecy też-pieką strasznie-zrobiłem krok w stronę trawy chciałem już zejść ale spojrzałem jeszcze raz na grupę prowadząca-ok 90 m straty już mam co na takim dystansie jest raczej nie do odrobienia ale zacząłem biec i to bardzo szybko-oklaski od widzów -fajne uczucie :) Ktoś komentuję "patrzcie jednak biegnie" dogoniłem ostatniego zawodnika w głowie amok, chaos przyśpieszam jak bym biegł 100 m a nie 1500m, doganiam kolejnego zawodnika 500 m za mną, powoli zbliżam się do czołówki biegu i wtedy słyszę głos Trenera "zejdź nie ma sensu, zejdź !" Vis maior-siła wyższa-schodzę... 1 zawodnik przybiegł z czasem 4:09.84 co by było moim PB ale chyba już bym go nie dogonił a nie było sensu wg Trenera męczyć się na siłę, lepiej zostawić siły na jutrzejszy bieg na 3000m.
Pierwszy raz przydarzyła mi się wywrotka, podcięcie podczas zawodów okropne uczucie tym bardziej ze nastawiłem się na pobicie swojego rekordu i wygranie serii... Ehhhh złość sportowa jaka we mnie była pozwoliła mi pokazać pazur w biegu na 3000m ale to już w następnym wpisie bo teraz biegnę po wpis do indeksu i na trening dzisiaj swobodne wybieganie ok 12 km
Czyli 1 cel nie zrealizowany :/ Zdjęcie sprzed startu na 1500m-stadion Olimpia Poznań.
Pozdrawiam !
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |