2009-05-03
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| meszki (czytano: 127 razy)

Dzisiaj drugi trening rowerowy :) Już bardziej konkretny pod względem intensywno¶ci jak i pokonanego dystansu. 53 minuty jazdy z prędko¶ci± ok 17 km/h, ¶rednie tętno 163 a maksymalne 181 (sporo), 360 spalonych kcal.
To suche fakty odczytane z pulsometru i licznika rowerowego, a bardziej ogólnie to piękna pogoda, słońce i prawie bezwietrznie. Mnóstwo ludzi jeĽdzi rekreacyjnie - tego tak na codzień nie widać. Byłoby naprawdę miło gdyby nie ROBALE, łeeee (a wła¶ciwie to owady). Bardzo dawały mi się we znaki na szczę¶cie nie cały czas, bo urok treningu byłby żaden. W połowie dystansu wjeżdżam na wał okalaj±cy jezioro i tam wła¶nie zacz±ł się koszmar. Meszki wszechobecne przyklejały mi się do spoconego czoła, wpadały do nosa i oczu. Dwa razy musiałam zatrzymywać się, żeby spod okularów (zawsze w nich jeżdżę) wydłubać te diabelstwa. Były ich całe chmary. Musiałam nieco zmodyfikować trasę, żeby pozbyć się tego niewygodnego towarzystwa dlatego zamiast 18 wyszło mi 14 km. Może gdybym na trening wyjechała o 15 a nie o 17:15 meszek by nie było? Następnym razem spróbuję.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Gulunek (2009-05-03,20:48): Aniu - zawsze to dodatkowa porcja białka .... ;-)) Jest Super ;-)
|