2014-01-13
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Road to Boston part 2 (czytano: 592 razy)

Za mną kolejny owocny tydzień treningów. Mimo, że o urlopie zdążyłem już zapomnieć ten tydzień wcale nie był gorszy od poprzedniego...
Wiadomo, że praca nie sprzyja regularnym treningom i trzeba mieć sporo samozaparcia i motywacji by po ciężkim dniu zmusić się do wysiłku codziennie. Do tego dochodzą moje częste wyjazdy i czas spędzony w podróżach też ogranicza bieganie.
Ale można mieć sporo wymówek ale jak się wszystko poukłada to można trenować :)
Celem tego tygodnia było powtórzenie jakości treningu i objętości w porównaniu z ostatnim tygodniem. Po raz pierwszy od ostatniego czasu poczułem jednak zmęczenie i postanowiłem odpuścić nieco końcówkę tygodnia. Powodem może być brak regeneracji (brak sauny) oraz brak odpowiedniej suplementacji. Musze to szybko nadrobić...
Tydzień 6-12.01.2014
Poniedziałek - OWB1 28,5 km - tętno 129; Tempo 4:56
Wtorek - OWB1 15 km
Środa - OWB1 10 km + SB 10x250/250 m + OWB! 5,5 km
Czwartek - OWB1 4 km + OWB2 2x6 km przerwa 3" (6 km - tętno 159,; tempo 4:02; 6 km - tętno 160; tempo 4:08) + OWB1 3 km
Piątek - OWB1 12 km
Sobota - OWB1 11 km + RT 10x100/100m + OWB1 2,5 km
Niedziela - OWB1 21 km - tętno 125; tempo 5:16
Suma: 132 km
Podsumowanie:
Zmęczenie dało o sobie znać. Zbyt mocno robiłem siłę biegową i odczułem to znacznie na OWB2 dzień później. Nie mniej jednak biegało mi się całkiem przyjemnie. Postanowiłem trochę odpuścić i w piątek wieczorem zrobić tylko 12 km. Przyjemnie biega mi się też rozbiegania bo na niskim tętnie mam sporo luzu w nogach.
Najbliższy tydzień będzie nieco luźniejszy gdyż zaplanowałem na niedzielę start w zawodach na dystansie 5 km w Katowicach by przewentylować płuca. Cudów się nie spodziewać bo przy takim kilometrażu szybkości brak ale może być ciekawie. Zaczynam też tydzień od wizyty w saunie. Mam nadzieję, że i tak wyjdzie mi ok 110 km.
Jest dobrze.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |