Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [1]  PRZYJAC. [5]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
pawelbak74
Pamiętnik internetowy
amatorszczyzna

Paweł Bąk
Urodzony: 1974-02-05
Miejsce zamieszkania: Szczecin
3 / 3


2014-01-24

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
hart ducha i zima (czytano: 1449 razy)



Było dobrze, bardzo dobrze. Długie tygodnie aura sprzyjała. Nie było wymówki żeby odpuszczać. Ale w końcu przyszła. W Szczecinie w poniedziałek 20 stycznia - tak jak w całej Polsce tzw żelazny deszcz. Akurat kończyłem swój trening (WB2) gdy zaczęło padać. Cóż nic niezwykłego, jak się biega przecież deszczu się nie czuje. Wsiadłem do samochodu (pętla do biegania szybkich odcinków oddalona kawałek od domu) i ruszyłem. Niespodzianka gdy wysiadłem pod domem - nogi mi się rozjechały, dopiero wtedy zauważyłem że zamarza wszystko wokół :-) Kolejne dni w pracy bez możliwości wyjścia - 48h dyżur a potem kolejne 8h w innej pracy. No tak ale na czwartek zaplanowany trening. I tu od rana zacząłem się łamać, bo to przecież -10, bo śnieg, bo będę mógł dopiero po 20. Szczęście w nieszczęściu od rana w czwartek znieczulałem ortopedom (jestem anestezjologiem :-). I jako pacjent trafił się kolega z grupy biegowej. Leszek - skromny gość z pasją i zacięciem. Od dwóch lat zmagał się z kontuzją kolana po nieudanej operacji. Właściwie przyzwyczaił się do bólu i "innego" układania stopy, co widać gdy biegnie się obok niego. Stwierdził że doktory zrobili co mogli i tak musi być. W międzyczasie maraton potrafił pobiec na 3:09. Szacun. Ale jeszcze większy respekt poczułem gdy zobaczyłem jego kolano od środka dwa luźne fragmenty łąkotki latające sobie wewnątrz i wchodzące w dowolnym momencie między powierzchnie stawowe - mówiąc inaczej "przydeptywał" sobie te tkanki praktycznie przy każdym ruchu. Mam za sobą usunięcie obu łąkotek i wiem jak nieprzyjemne i bolesne są objawy ich uszkodzenia. A on to znosił przez dwa lata!!! W jednym momencie aura przestała mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Przecież wystarczy zadbać o ciepłe ciuchy, śnieg ? buty trailowe a przy tym doskonałe ćwiczenie na mięśnie stóp i łydek. Jeżeli będę miał jeszcze jakieś słabsze dni pomyślę o Leszku - skromnym twardym człowieku, któremu życzę złamania trójki i wierzę że to nastąpi wkrótce. Trening zaliczony zgodnie z planem - 18 km wb. A sobota krosy, których się boję ale już bym chciał je pokonywać :-)

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
szymk
21:16
pbest
21:15
StaryCop
21:15
soniksoniks
21:12
Bystry1983
21:11
Falko
21:07
tomasso023
21:02
zulek
21:01
Borrro
20:56
zeton
20:50
mihone
20:49
Przemo013
20:48
RufuzBB
20:44
Borowion
20:38
Deja vu
20:35
michats
20:27
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |