Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [54]  PRZYJAC. [85]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
zbig
Pamiętnik internetowy
Pamiętnik Marudy.

Zbyszek Kapuściński
Urodzony: 1972-07-13
Miejsce zamieszkania: SZCZECIN
160 / 241


2012-03-12

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Złośliwość zegarka biegowego. (czytano: 445 razy)

 

Dziś miał być mocny trening.
BNP.
Znów w TV zapowiedzieli silny wiatr, więc celowo poszliśmy do Lasku, a nie na stadion. Już się chyba trochę do tego przyzwyczaiłem, że zawsze, gdy mamy mieć mocny trening w drugim zakresie to jest huragan.
W lasku, dzisiaj o 11-tej miały być zawody GP Szczecina, więc chcieliśmy zacząć trening wcześniej, żeby nie omijać ścigających się biegaczy. W lasku tłumy. Spacerowicze, kijkarze, psy, wózki z dziećmi, biegacze, truchtacze z psami na długich smyczach, rowerzyści, dzieci na deskorolkach i hulajnogach – wszystko to wyległo na wąski asfaltowy chodniczek.
Niespodziewanie w trakcie rozgrzewki zauważyłem, że mój garmin się wyłączył! :-o W pierwszej chwili myślałem, że sam niechcący go wyłączyłem. Włączyłem go ponownie i zerknąłem na wskaźnik zużycia baterii. Wskazywał dwie kreski więc myślałem, że spokojnie dokończę trening. Ale nie, ale nie!
Po zrobieniu 5km rozbiegania, kilku przebieżek, rozciągania i kilku kilometrów w tempie WB2 (drugiego zakresu) nagle cholernik znów się wyłączył. Na dodatek – i to jest największa wada tego zegarka – nie chciał się wyzerować. (NIE MOŻNA WYZEROWAĆ KILOMETRÓW, GDY GARMIN MA SŁABĄ BATERIĘ!).
Co miałem dalej robić?
Pobiegłem na start i szybko zapisałem się na zawody GP (5,544km). Oczywiście zdawałem sobie sprawę, że zaraz po starcie zegarek znów mi się wyłączy więc obrałem taktykę biegu za zawodnikiem o podobnej do mnie formie. Niestety wszystko tego dnia musiało być nie tak.
Biegacze z czołówki zaczęli zbyt szybko, a po połowie kółka zwolnili. Mnie to tempo zajechało. Jakoś dorzeźbiłem do końca, ale nie lubię biegać w ten sposób. Mogłem sobie zacząć wolniej i potem się rozkręcić. Jednak tego dnia wiało nawet w lesie, więc może to i dobrze, że biegłem w grupie na jej końcu, bo przynajmniej mi nie wiało w twarz :-)
Na zegarek w ogóle nie patrzałem. Zapomniałem o nim. Byłem dopiero 8-my na mecie.
Po biegu zauważyłem, że Garmin wytrzymał calutkie 5,5km bez wyłączenia się. Byłem zły. Złośliwy paskudny zegarek! Bleeee. Gdyby się dał wyzerować licznik kilometrów, to widziałbym średnie tempo biegu i pobiegłbym to lepiej. Zaczął wolniej, a tak…
Na drugi raz będę pamiętał o naładowaniu baterii.
Trening BNP przepadł, za tydzień przepadnie drugi, bo biegnę Kołobrzeg.
Jedyna dobra wiadomość dzisiaj, że prawdopodobnie w niedługim czasie będziemy mięli nowe startówki!!!
Chciałbym je mieć w Kołobrzegu.



Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


Novik (2012-03-12,07:58): Biedny Zbyszku - Tobie zawsze pod górkę;-))
snipster (2012-03-12,08:42): biedny Gramlinek ;) przed treningiem trzeba go głaskać i do niego mówić... a ty mu jeść nie dajesz ;)
evitah (2012-03-12,16:44): Biedny Zbyś i biedny Garminek :) Ale wiecie co, ja w Niego wierzę (w Zbysia). W Kołobrzegu wywali taki wynik że wszystkim szczęki opadną!!! A komu nie opadną w tym tygodniu, to opadną po maratonie w Dębnie.
Stepokura-nazwisko zlat60 (2012-03-13,12:55): Start w zawodach ,nigdy nie jest jak pisześ "przepadkiem treningu", gdyz zasadą jest iz najgorszy stasrt jest o niebo lepszy niż najlepszy trenig, a napewno więcej daje korzysci dla organizmu, i jego wytrenowania
zbig (2012-03-13,17:16): No to już jestem spokojny :-) Jutro tysiączki, sztuk 9.







 Ostatnio zalogowani
jacek83
21:01
Pawel63
20:51
ruski22
20:28
przemcio33
20:18
olos88
20:14
Admin
20:11
Wojciech
20:07
Bartuś
19:55
wadas
19:42
rezerwa
19:38
42.195
19:25
pjach
19:15
Maciej
19:07
Raffaello conti
18:59
tete
18:56
sparrow
18:44
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |