2010-08-09
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Krzyż (czytano: 208 razy)

Zasadniczo nie wypowiadam się na tematy polityczne (poza drażnieniem Szwagierki), ale tym razem chcę coś napisać. Ostatnio byłem na pielgrzymce.
Tak słowem wyjaśnienia – jestem przeciwny awanturze, którą wywołała sprawa krzyża w Warszawie. Osobiście jestem za jego przeniesieniem, choć jego zostawienie tam też by mnie jakoś specjalnie nie uraziło.
Byłem na tej pielgrzymce jako zwolennik przeniesienia krzyża i powiem Wam, że czasami głupio się czułem. Było kilka haseł odnośnie misji ewangelizacyjnej Radia Maryja i walki o krzyż, by kilka godzin później mówić o tym, że nie można nawracać na siłę. Ja jako katolik – może nie najlepszy, ale jednak – źle się czułem na pielgrzymce. To świadczy o tym jak bardzo Kościół wplątał się w bieżące rozgrywki.
Najśmieszniejsze jest to, że nad tymi ludźmi pod krzyżem nikt nie panuje i nikogo nie posłuchają. Nie posłuchali księży podejrzewam, że nie posłuchaliby też Jarka gdyby chciał, żeby zrobili coś wbrew sobie.
Jak do tego doszło, że Kościół tak się rozpadł i stracił autorytet? Zawsze myślałem, że kłótnie kłótniami, ale kiedy się razem idzie przez kilka dni do sanktuarium to nie ma różnic, wszyscy jesteśmy katolikami – błąd.
Smutno mi, że takie rzeczy się dzieją, że ktoś kto nie ma w sumie jakiegoś określonego zdania na tematy aktualnie gorące czuje się źle wśród innych braci i sióstr w wierze.
Inną sprawą jest to co się dzieje na Jasnej Górze. Tam nie ma warunków do modlitwy i kontemplacji, to jakiś diabelny kombinat, przerabiający tysiące ludzi dziennie.
Porażka.
Za rok i tak pójdę na pielgrzymkę, bo bynajmniej nie idę tam dla: księży szukających sławy, moherowych beretów nie patrzących na nikogo poza sobą i nie uznających za ludzi tych o odmiennych poglądach, miejsca świętego zamienionego w kombinat turystyczny. Pójdę tam pokontemplować swoje życie, pocierpieć powalczyć ze sobą, a potem gdzieś cichutko w konciku ofiaruje to wszystko za rodzinę i przyjaciół przed obliczem Czarnej Madonny.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Marysieńka (2010-08-09,16:18): Już dawno mówiłam, że takie miejsca jak Jasna Góra czy Licheń to jedna wielka komercjalizacja....to miejsca do robienia "kasy":))) Sheng2 (2010-08-09,20:25): niewiem jak Licheń ale Jasna Góra poza komercjalizacją mimo wszystko ma to coś dzięki czemu człowiek czuje się bliżej Boga tyle tylko że coraz trudniej znaleźć na tyle spokojne miejsce by to poczuć. Bazyliszek76 (2010-08-10,00:14): Aishiteiru, Sensei:)
|