2008-06-12
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| cz.3 (czytano: 515 razy)

Centrum okazuje sie blisko,podchodzę pod cos z wieżami,ktore pierwotnie biorę za mariackie,ale to Wawel,nie pamietam go,byłem tu jakieś 27 lat temu.Nie bedę dzisiaj zdobywał wzgórza,trzeba oszczędzać siły.Pod Wawelem bar z grillem,facet wrzuca na ruszt jakieś mięsko,szaszłyki,ślinka leci,ale to już jest tak okopcone,że boje się kupować,przy trasie nie ma krzaczków,a oczyma wyobraźni widzę,jak mnie przegania po tych zwęglonych pysznościach.Staje na tym,że ma wrzucić coś świeżego,a ja w tym czasie pospaceruję.Fuck off,i tak tu nie wrócę.Napotykam oryginalną dziewczynę z dredami,parę razy wpadamy na siebie,co ona może robić o tej porze?"Nie ma towaru w mieście",czy co?Ale wygląda fajnie,czarne dredy,takież spodnie z malowniczymi dziurami,bose,równie czarne stopy obute w sandały,do tego zielony sweter i pare hippisowskich gadgetów.I śliczna buzia.Patrzę oczami Dawida,pewnie by ją chętnie rysował.Wstępuje na Rynek,to tutaj są Wieże Mariackie i Sukiennice.Już to kiedyś widziałem,ale o świcie,gdy nie ma prawie ludzi,wszystko wygląda inaczej.Trwają przygotowania do kolejnego turystycznego dnia.Robie zakupy,jednak normalne,jakieś bułki,jogurt,dwa małe redd'sy i wracam na Błonia.Na przeciw Kopiec Kościuszki(kimkolwiek był),też dałoby sie tam pobiegać.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |