2008-05-19
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| RzeĽnik,skurczybyk (czytano: 170 razy)

Pi±tek.Wzi±łem urlop,żeby spokojnie dojechać na imprezę,pocz±tkowa wersja,żeby jechać o 17-ej,prosto z pracy jest mało realna,jak mało,przekonuję się potem.Rano zaliczam dla statystyki krótki trening w lesie,ot tak,dla sprawdzenia samopoczucia,jest super.Mam wyjechać przed południem do Rzeszowa,a dalej z Treborusem,moim partnerem w biegu,oraz Lidk±,Len± i Piotrkiem.Nosi mnie,więc wyjeżdżam już koło 10-ej,po 15-ej jestem na miejscu.Lena się spóĽnia na poci±g i z nami nie jedzie.Zabieramy naszych współtowarzyszy niedoli i ruszamy.Po drodze przerwa na stacji,gdzie pani bierze nas w team'owych kurteczkach za obsługę,bo dystrybutory s± czerwone,brecht,chwilę wcze¶niej rozmawiali¶my o tym,jak to zwykle team'owicze brani s± za reprezentację lub VIPów.Następna przerwa na siusiu,piwkujemy sobie,to się chce,kierowca ma przer±bane,musi obej¶ć się papieroskiem.Wjeżdżamy w góry i już wiem,że noc± sam nie znalazłbym Komańczy,a cóż dopiero Woli Michowej,z rzadka spotykani ludzie podaj± odległo¶ci z rozrzutem kilku-kilkunastu kilometrów,pewnie maj± na my¶li,że przez góry to dwa,a drog± dwana¶cie,albo dwadzie¶cia.Jeszcze po widoku jeste¶my na miejscu.Że Wagabundy,to rozumiem,ale dlaczego Latarnia???Jedynym morskim akcentem jest jaki¶ dzwon okrętowy.Zapisy,spotkania,Lena już jest,Sabina,jej partnerka,nasze dziewczyny biegn± chyba jako jedyny team kobiecy,Jurek Wyka,którego się nie spodziewałem,biegnie z Magd± Raczyńsk±,znaczy oszczędza się na Lajkonika,to oni zapisali się incognito,cholery jedne,no i gwiazda biegu-Mel.Trebi jest bardziej medialny,więc i znajomych ma więcej.Spotykamy też Janusza Wacnika z Rzeszowa,znamy się już z Kalisza,liczna ekipa z Torunia i oczywi¶cie Wasyl-imprezy z nim maj± "specyficzn±"atmosferę.Pasta party,chyba makaron z sosem,parę browarków i idziemy spać,mamy przed sob± dobre dwie godziny snu. cdn.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |