2012-12-27
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Po ¶więtach (czytano: 405 razy)

To były zwykłe ¶więta - spotkanie z rodzin±, jedzenie. Standard jak na ateistę spędzaj±cego ¶więta - jak najmniej i jak najsmaczniej. Reszta jak zwykle trochę obok mnie - tyle tylko, że ogromnie się cieszę na rodzinne spotkanie. To wszystko. Biegowo - kolejne dni, jak zwykle - bez żadnych odstępstw od normy. W poniedziałek była Wigilia - więc nie biegałem. Wcale nie przez Wigilię, a przez poniedziałek - to dzień bez treningu. Odpoczywałem po niedzieli - zaplanowane luĽne 16km, zmieniło się w umiarkowanie aktywny cross. Tylko zdrowy rozs±dek kazał mi odpuszczać trochę, ale i tak wyszło w do¶ć przyzwoitej jak na warunki i podłoże prędko¶ci 5:07 min/km.
¦wi±teczny wtorek - jak to wtorek. Zazwyczaj jest siła - była i tym razem. Ponieważ było bardzo ¶lisko swoje skipy (12 serii po 100m) zrobiłem w lesie, w ¶niegu. Całkiem ok. Potem jadłem. Sporo.
¦wi±teczna ¶roda zmieniła się w ¶więto biegania. Ten drugi dzień ¶wi±t zazwyczaj po¶więcamy cały dla siebie - bez jedzenia i spotkań. I tak było tym razem. Pobudka przed 6 i trening. Był bardzo mocny, jak dla mnie. 8 razy po 1 km z 4-minutow± przerw±. Kilometry wyszły po ok. 3:53 min (pod wiatr) i 3:44 min (z wiatrem). Ciężko było, dlatego po powrocie padłem na dwie godziny i przespałem je. A potem na basen z synem. I na spacer. A wieczorem relaks przy piwie i odmóżdżaj±cym serialu (ogl±dam Homeland - niezłe, ale gdzie mu tam do Housea czy Sopranos).
Dzi¶ rano, już po ¶więtach luĽne 12km - było tak ¶lisko, że zrobiłem je na ok. kilometrowym odcinku chodnika, po którym w ogóle dało się biegać. Trening - muł, szczególnie psychiczny, ale czasami trzeba i tak.
Jako¶ to wszystko idzie - nawet mimo ¶wi±t.
Dzi¶ mój syn kończy 4 lata. Pamiętam jego narodziny, i pamiętam bieganie dzień po nich - był ¶nieg, był las i próba ogarnięcia tego wszystkiego. I jako¶ póki co się udaje - nawet mimo ¶wi±t...
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |