2012-10-20
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Serce sportowca (czytano: 821 razy)
PATRZ TAKŻE LINK: http://www.ujk.edu.pl/studiamedyczne/index.php?option=com_content&view=article&id=133:art13&catid=5

Po maratonie w Berlinie czuję, że wykonałam plan na rok, ale ilość biegów w okolicy w kolejnych tygodniach skutecznie kusi zmęczone ciało. Wprawdzie bez żalu odpuszczam sobie masówkę Biegnij Warszawo, ale już Bieg Nadwiślański w Tarnobrzegu na rzadkim dystansie 15km, na którym mogę poprawić swój tegoroczny najlepszy wynik to coś, z czego nie chcę zrezygnować. Biegnę więc wykonuję swój plan jak żołnierz i natychmiast zapominam o tym biegu bo kolejny tydzień niesie nowe wyzwanie. I Półmarton Kampinoski to być może dla mnie okazja last minute na życiówkę w półmaratonie, której nie udało się wykrzesać w Sochaczewie. Sezon startowy wciąga mnie jak narkotyk, nie potrafię przestać, zrobić sobie po prostu wolny weekend. Czy jeszcze pamiętam, co to takiego? Tymczasem w szkole na przerwach szaleją w najlepsze dzieci i wirusy, najbardziej popularne ostatnio konkurencje to: kto głośniej smarknie, mocniej kaszlnie i dłużej wytrzymania w szkole zanim choroba rozłoży go na łopatki. No bo przecież chore dziecko w domu dla rodzica to kłopot więc tak długo jak się da posyła się je do szkoły. Jak o tym myślę to chwytam się za serce i wcale nie tylko w trosce o dobro swoich uczniów, ale i w obawie o własne zdrowie. Od kilku dni znów mam bowiem problemy z gardłem i lekki kaszel, a widmo zapalenia mięśnia sercowego straszy mnie na każdym treningu. Przed oczami mam migawkę sprzed tygodnia kiedy to podczas maratonu w Poznaniu młody mężczyzna (37 letni jak podają media) zmarł na 14km biegu. Informacja została podana do wiadomości i szybko przykryta resztą ciekawostek pt. Kto wygrał, jaka była frekwencja itd. No ale pytanie dotyczące dlaczego tak się stało pozostaje aktualne. Ja akurat należę do ludzi dociekliwych, a ponieważ ukończyłam AWF i miałam tam zajęcia z medycy sportu wiem, że przyczyna tego nagłego naturalnego jak mówią lekarze zgonu może tkwić w naszej naturalnej świadomości biegaczy amatorów. Powszechnie wiadomo przecież, że trzeba się badać, tylko znając naszą służbę zdrowia kolejki i ceny badań prywatnych pojawia się takie pytanie kto z nas ma na to czas i energię? Zresztą nasza Polska mentalność też jest taka, że robienie badań profilaktycznych może tylko niepotrzebnie nakręcić machinę strachu o własne zdrowie a po co to komu? Ja również przyznaję, że należę do grupy optymistów, którzy przynajmniej we własnym odczuciu mają końskie zdrowie. W tym roku zrobiłam tylko raz profilaktycznie morfologię i to wszystko, wstyd! Chowam głowę w piasek:( Jako nauczyciel wychowania fizycznego bezwzględnie przestrzegam zaleceń lekarskich związanych z ograniczeniami zdrowotnymi młodzieży szkolnej. Aktualnie jedna z moich uczennic ma rzadką wadę serca, która objawia się częstoskurczem komorowym w związku z czym podczas wysiłku tętno skacze jej nawet powyżej 280 uderzeń. Lekarz zwolnił ją z ćwiczeń wysiłkowych lecz uznał, że ze względu na mającą nastąpić wkrótce operację uczennica powinna się ruszać więc nie wykluczono jej z aktywności na lekcji całkowicie. Oczywiście ta informacja oznacza dla mnie , tykającą bombę zegarowa na każdej lekcji, której wolałabym nie mieć, ale z drugiej strony lepiej, że o tym wiem bo przecież jest wiele przypadków nie wykrytych chorób serca. Nagłe zgony wysiłkowe i ich przyczyny to temat wywołujący dreszcze, o którym lepiej nie mówić i go unikać, żeby nie odstraszać od aktywności fizycznej, która ogólnie dla populacji ma zdecydowanie zbawienne działanie. Jednak bagatelizowanie tego problemu powoduje, że udajemy, że coś jest nieistotne albo, że tego w ogóle nie ma. Ostatnio rozmawiałam z moją koleżanką, która z racji aktualnego adresu zamieszkania biegała latem w pucharze w biegach górskich we Włoszech. Pamiętam, że zwróciła mi uwagę, że w niektórych biegach wystartować nie może, choć miałaby szansę na dobry wynik ponieważ organizator wymaga tam posiadania ważnych badań lekarskich i nie wystarczy tak jak u nas w Polsce podpisać oświadczenie o starcie na własną odpowiedzialność. Oczywiście w kontekście tamtej rozmowy współczułam koleżance, ale kiedy dowiedziałam się o nagłym zgonie podczas maratonu temat wrócił jak bumerang i zaczęłam się znów nad tym zastanawiać. No bo przecież, powodów dla których warto się przebadać jest kilka po pierwsze nie wykrytych chorób serca jest wiele i nie zawsze dają one objawy. Najczęstsza z nich po 35 roku życia to choroba wieńcowa, a przed 35 rokiem życia kardiomiopatia przerostowa, która stanowi 33-48% przyczyn zgonów wysiłkowych u młodych sportowców. Kardiomiopatia jest chorobą wrodzoną i dziedziczoną, która w zwykłym wyniku ekg może mylnie sugerować zmiany adaptacyjne do ciężkiego treningu wytrzymałościowego (źródło informacji w załączniku). Jak jednak sugerują autorzy pracy pt „Serca sportowca” przerost lewej komory związany z treningiem i zaburzenia repolaryzacji serca widzialne na ekg są to zmiany odwracalne u zdrowego sportowca natomiast u nietrenującej osoby oznaczają zwykle kardiomiopatię przerostową, ale co jeśli zaczęliśmy trenować nie wiedząc czy mammy wadę serca czy nie? Otóż należy wykonać badanie echo serca, które pokazuje naszą pompę w trójwymiarze i jest odpowiednikiem usg – na takim obrazie można w pełni ocenić czy zmiany w narządzie są przystosowawcze czy patologiczne. Pytanie kto z biegaczy amatorów robi sobie profilaktyczne echo serca? Oczywiście takie badanie byłoby płatne, a ponieważ nie jesteśmy wyczynowcami i nikt nam go nie zasponsoruje w trosce o nasze zdrowie musielibyśmy pokryć sami jego koszty, a na to nas zwykle nie stać. Cóż prawda to smutna, ale nad tematem zastanowić się warto. Ostatnio obiecującego piłkarza reprezentacji Polski Saganowskiego odsunięto od treningów, ponieważ w rutynowych badaniach wykryto u niego nieprawidłowości w pracy serca. Można byłoby się zastanowić dlaczego teraz, skoro gra już od dawna i na pewno przeszedł ciężkie szkolenie aby dostać się reprezentacji? Otóż jak pamiętam ze studiów gdzie przestrzegano sportowców przed bagatelizowaniem objawów zapalenie mięśnia sercowego – zwykła niedoleczona grypa może dać powikłanie w postaci tej bardzo wrednej choroby, która z początku może przebiegać bezobjawowo i skończyć się nagłym zgonem takim jak ten u maratończyka z Poznania. Dzieje się dlatego, że serce jest mięśniem, który posiada własny elektryczny mechanizm bodźco-przewodzący i w związku z tym nie jest ono unerwione jak każdy inny mięsień nie ma receptorów bólowych w związku z tym objawy zapalenia mięśnia sercowego nie muszą oznaczać bólu w klatce piersiowej jak twierdzi pani dr Katarzyna Żukowska-Kowalska z zakładu medycyny sportowej wrocławskiej AWF. Przypadek trenującej dziewczyny, z którym się spotkała był taki, że stopniowo zaczęła ona odczuwać postępujące zmęczenie, nie była w stanie wykonać cięższego treningu na zakładanym poziomie intensywności, skarżyła się też na bóle lewego ramienia i utrzymujący się stan podgorączkowy. Dziewczyna trenowała lekkoatletykę i niedawno przeszła grypę, której w pełni nie doleczyła. Na szczęście historia ta skończyła się happy endem – zawodniczka spotkała bowiem na swojej drodze specjalistę, który w porę postawił trafną diagnozę i dzięki temu powróciła do pełni sił i treningów. Przypadek ten pokazuje jednak, że nie trzeba wcale mieć wrodzonej wady serca, aby ryzykować życiem startując w zawodach biegowych, które zmuszają nasze serce do ciężkiej pracy. Większość z nas biegaczy amatorów jest dla siebie trenerami z konieczności i z wygody, lecz to nie znaczy, że mamy nie korzystać z zaplecza medycznego jakie otrzymują zawodnicy wyczynowo uprawiający bieganie. Myślę, że wraz z rosnącym zainteresowaniem sportem masowym powoli zaciera się granica między sportem wyczynowym i amatorskim, który dla wielu z nas nie jest już tylko niedzielną rekreacją, lecz regularnym treningiem, w który wkładamy całą naszą energię., a nasze życiówki tak samo jak dla zawodników wysokiej klasy są wszystkim na co nas stać w danej chwili. W czasach tak mocnej popularyzacji biegania stwierdzenie, że sport to zdrowie nieco się zdewaluowało i należałoby powiedzieć, że do sportu trzeba mieć zdrowie i warto się badać.
Według autorów artykułu pt „Serce sportowca” lekarzy specjalistów z Zakładu Profilaktyki Chorób Układu Krążenia w Akademii Świętokrzyskiej Beaty Wożakowskiej-Kapłon, Tomasza Kempkiewicza i Piotra i Piotra Biskupa badania jakie powinno się wykonać, aby móc biegać ze spokojną głową to: wywiad, badanie przedmiotowe, EKG, RTG klatki piersiowej, badanie echokardiograficzne serca oraz test wysiłkowy.
Biorę sobie więc to wszystko do serca i mocno postanawiam zająć się tematem przebadania się w bliżej nieokreślonej przyszłości, a tymczasem jadę znów lekko pokasłując na I Półmaraton Kampinoski robię życiówkę, na mecie spotykam koleżankę, której infekcję dróg oddechowych słychać już w głosie i temat znów do mnie wraca. Rozmawiamy chwilę o zapaleniu mięśnia sercowego, lecz nikt nie lubi się bać, więc zmieniamy szybko temat. Jednak lęk zdecydowanie lepiej jest przeganiać pewnością siebie i swojego stanu zdrowia. Może, więc nie takie głupie jest to, że za granicą na niektórych biegach wymagane są aktualne badania lekarskie? Temat pozostawiam otwarty do zbadania.
Literatura:
„Serce sportowca” – Bożena Wożakowska-Kapłon, Tomasz Kempkiewicz, Piotr Biskup z Zakładu Profilaktyki Chorób Układu Krążenia Akademii Świętokrzyskiej Kilece 2006. (praca w całości dostępna w pliku pdf w internecie)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu kerrigan89 (2012-10-24,22:17): No tak.Gdyby nie to że tam wymagają badań napewno bym ich sama nie zrobiła-więc jest tak jak piszesz-ciężko nam z własnej inicjatywy zadbać o siebie-nabuzowani emocjami startujemy i biegniemy,dajemy z siebie wszystko nie patrząc na to jak zareaguje nasze ciało :o)Jednak warto się zlitować chociażby dlatego by uspokoić niepokojące i niepotrzebne myśli w tym temacie.Jak tylko zdobędę certyfikat od lekarza napewno Ci o tym napiszę :o)
Gratuluję życiówki Pati ! Patriszja11 (2012-10-25,14:56): Dzięki:) Tak sobie właśnie myślę, że warto się chociaż raz gruntownie przebadać dla własnego świętego spokoju postępując zgodnie z zasadą Jana Pawła II "wymagajcie od siebie choćby inni od was nie wymagali" Inek (2012-10-25,22:19): Gratuluję podium i poprawiania swoich wyników! Dziękuję też za zwrócenie uwagi na badania, nigdy za wiele przypominania w tak ważnej sprawie. :)) Patriszja11 (2012-10-26,14:49): Dziękuję. Ubolewam trochę, że na ten temat się właściwie nie dyskutuje, postanowiłam to zmienić ale zainteresowanie wyszło niewielkie, a szkoda bo warto się badać i o tym rozmawiać przynajmniej takie jest moje zdanie.
|