2012-10-16
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Poznań Maraton - refleksja (czytano: 651 razy)

Jednak się nie zdecydowałam na udział w poznańskim maratonie. Takiego dokonałam wyboru. Najpierw muszę odwiedzić lekarza specjalistę z dziedziny kardiologii. Kondycyjnie zapewne dałabym radę, dusza rwała się do biegu. Rozum jednak mnie stopował - może i dobrze...?
Co gorsza - jestem niedobra, bardzo niedobra... Nawet nie poszłam kibicować. Tak jakoś wyszło. Może i dobrze...?
Zapewne znajomi mnie zgromią - co się z tobą dzieje dziewczyno...?! Trochę jest mi przykro, że tak wyszło... Że nie biegłam, a nawet nie kibicowałam.
Gdybym kibicowała stałabym zapewne w tym felernym miejscu, w którym tragicznie odszedł biegacz-maratończyk. Po całym incydencie pozostał tylko palący się znicz. W wiadomościach czy informacjach w prasie, internecie podają, że przyczyną była najprawdopodobniej niewydolność krążenia.
Z tej przyczyny muszę się właśnie wybrać do kardiologa. Nie chciałam o tym pisać/mówić, ale po tym co się stało nie mogę siedzieć z zamkniętymi ustami... Po większym wysiłku mam nieprzyjemne uczucie w klatce piersiowej. Nie chciałabym umrzeć w taki sposób i w tak młodym wieku. Maraton to jest jednak duży wysiłek. Po ukończeniu go człowiek bywa szczęśliwy, przepełnia go duma... Ale nie za wszelką cenę.
Pozdrawiam wszystkich maratończyków z Poznania. I gratuluję rekordów tych większych i tych mniejszych. Trzymajcie kciuki za moją "pompę" (żeby była sprawna i nie szwankowała).
A na zdjęciu - wspomnienia z lipcowej wędrówki po Tatrach. Widok z Ornaku na Błyszcz/Bystrą i Starobociański Wierch.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora cinek2030 (2012-10-16,09:39): Brawo za rozsądek! A z pozytywnymi wynikami badań pościgamy się już w Wiedniu. ineczka16 (2012-10-16,09:41): Marcin - dziękuję :) do Wiednia powinno być już (mam nadzieję) wszystko w porządku :) dario_7 (2012-10-16,10:11): Mądra decyzja. Wiem jak trudne jest kibicowanie, kiedy samemu nie można biec - dlatego... wybaczam ;)) Ech, Taterki... Starobociański... chętnie znów bym się na niego wspiął... Pozdrowionka, daj znać jak wyniki badań! :) Namorek (2012-10-16,10:39): ;-))) dużo zdrowia .:-))) ineczka16 (2012-10-16,11:02): Darku dziękuję za ciepłe i miłe słowa... Też już kombinuję kolejny wyjazd w Tatry na przyszły rok :) ineczka16 (2012-10-16,11:03): Roman - dziękuję :) michu77 (2012-10-16,12:19): ...czasami lepiej odpuścić... ale teraz do pracy. Pewnie niedługo będzie jakieś spotkanie w sprawie wyjazdu do Wiednia ;-) ineczka16 (2012-10-16,13:20): Michał - to jak będzie spotkanie to daj znać, ok...? Pozdrawiam! paulo (2012-10-16,13:22): wracaj do zdrowia Paulino. Trzymam kciuki żiżi (2012-10-16,17:09): Zdrówka Paulinko,z niecierpliwością czekam na Twoje wyniki,bo miałąm to samo,ale widać jesteś "tą" mądrzejszą i pójdziesz się zbadać-wyzdrowiej bo dawno Cię nie widziałam:))) ineczka16 (2012-10-16,17:54): Żiżi - wszystko będzie wiadomo w listopadzie, wtedy mam umówioną wizytę. Trochę się denerwuję, ale przyznam, że bardziej irytujące jest to, co mi przeszkadza - niby ból, niby nie. . To nie jest kłucie - bardziej coś jakby uwierało, tarło po stronie serca. Zobaczymy co Pan Doktor zdiagnozuje... Mam nadzieję, że to nic poważnego, bo "najarałam" się na jeden bieg w listopadzie, dystans 10 km. Nic więcej nie napiszę - gdzie i kiedy... Czas pokaże. Dobra, koniec użalania się nad sobą!!! Też tęsknię za Tobą Angeliko!!! Do zobaczenia. papa żiżi (2012-10-17,20:26): Żadnego użalania!!!!!!Będzie dobrze:))))))))))
|