2008-10-14
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| naskrobane... (czytano: 146 razy)

czas cos i samemu naskrobac.... z gory przepraszam, za nie uzywanie polskich znakow - jeszcze nie jestem przyzwyczajona do nowego ukladu klawiatury w MacBook'u przez co odruchowo kasuje wczesniej napisany tekst.... ;(
Poznan Marathon mial byc moim zakonczeniem na kilka lat do przodu biegania maratoow... niestety wypadek sprawil ze bylo inaczej... przebiec moze i bym przebiegla, ale nie chcialam sprawdzac jakim kosztem - Pawel dziekuje za podjecie tej decyzji! :*
w piatek miala sie odbyc impreza integracyjna... dlaczego piatek? bo w sobote na Malcie dzialo sie zbyt duzo rzeczy zeby zgrac ludzi... tak myslalam, ale i tak nic nie wyszlo... z 20 wyslanych zaproszen, przygotwanej gory zarcia zostaly tylko @ i sms'y, ze nie pasuje, ze to, ze tamto... zycie... pozniej to wszystko wyplakalam... tak sie skumulowalo :/
impreza byla 2 osobowa... ;) najpierw Jenga a pozniej spacer do kampusa - w koncu to jest tak niedaleko, ze wracalismy nocnym na gape bo bilety zostaly w domu...
sobota
sniadanie - jak zwykle wstalam o 5 rano...
i juz jestesmy na Malcie na biegu sniadaniowym, odbieramy koszulki druzyna szpiku i juz w nich caly czas chodzimy :) robimy foty, rozmawiamy no i idziemy na letni tor saneczkowy na ktorym nie udalo sie jednak zjechac przez kapielowki! :P
basen... wreszcie nie treningowo! ale wiem ze musze popracowac nad nurkowaniem! :P Pawel kiedy rewanz?! :P
wieczorem znow jestesmy na Malcie, potem spacer po nocnym Poznaniu, najlepsza - najwieksza pizza w miescie i...
nocny wybuch emocji po wielu latach...
Fata viam invenient!
niedziela - zaspalismy... probujemy jakos dostac sie na Malte, Pawel mi kaze napisac na kartce "Marato" podbiega do ulicy i wyciaga ja w ostatniej chwili przed jadacym autem, ktore... sie zatrzymuje! :D jeden z nieznaych mi Maniacow podwozi nas na miejsce!
ubieramy nasze druzynowe koszulki i zaczynamy zyc maratonem, robimy zdjecia, zyczymy powodzenia i ruszamy na trase! staramy sie byc glosni, widoczni, wszedzie... dodawac otuchy, powera, byc z wami - czy to czuliscie?! ;)
nawet nie wiem kiedy uciekly te godziny... przychodzi zmeczenie, refleksja nad poprzednia noca... troche smutku, troche ulgi, jedna chwila... jedna lza...
dziekuje tym ktorzy nie pytajac o nich odgadli ze potrzebuje ciepla... przytulenia! jestescie kochani! :*
a teraz... szara rzeczywistosc...
przygotowania do sezonu 2009 rozpoczete!
a moze triathlon?! ;)
(fot. Doris)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Pawel M (2008-10-18,23:27): tak no zpacer byl niezapomniany faktycznie to blisko ;) maraton tez niezapomniany bo w sumie to pierwszy tak spedzony maraton :)
|