2008-08-28
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| powrót do przeszłości... (czytano: 139 razy)

10 dzień na farmie... 10 dni bez mięsa... 10 dni na samych warzywach i owocach... 10 dni bez cukru... oczyszczam swój organizm, bo niedługo to wszystko by mnie zabiło, a przynajmniej zabrało zdrowie... ciągłe wahania cukru... złe samopoczucie, brak apetytu...
rozmowa z dietetykiem, badania, rozmowa z psychologiem sportowym, konsultacje i decyzja... dieta opracowana przez dr Ewę Dąbrowską. Na początku było nieźle... 3 dnia wszystko mnie wkurzało! myślałam, że zniszczę wszystko i wszystkich co stanie mi na drodze... przetrwałam! Codzienna praca na farmie - taki układ - pracujesz, podlewasz, plewisz i masz co jeść... nie takie owoce i warzywa pryskane, kupowane w sklepie, tylko te, które Ty pielęgnujesz... można to polubić no i czas między posiłkami tak szybko leci... w międzyczasie gimnastyka, rower, basen, siłownia, wieczorne intensywne spacery 6km... nie biegam! ;( wykreślam coraz to kolejne zawody z kalendarza... Kobyłka mnie zniechęciła jakoś...
zajechałabym się! kilogramy tak szybko idą w dół... cukier się unormował... ciśnienie ok.. tętno poniżej 50 :]
tylko dziwi, że się tak jakbym zamknęła w sobie, w swoich myślach... jestem spokojniejsza i w ogóle inaczej myślę i jest mi tak dobrze... wreszcie żyje w zgodzie ze swoim organizmem... jeszcze 4 dni wcinania samych warzyw i owoców... a później chleb! 10 dni bez chleba! teraz będę jadła chleb, który sama wypiecze! :)
godziny spędzone w kuchni... normalnie jakby czas się zatrzymał...
wyjęłam stary notes z adresami i zaczęłam szukać przyjaciół z dzieciństwa... z kolonii, z ferii...
no i rozmawiałam dzisiaj z Anią Pacholak - tak tą Anią Pacholak! :) - wspominałyśmy te 2 tygodnie w Szklarskiej, jak graliśmy wieczorami w karty przed pokojami, jak mnie malowały na Aladyna ;), jak się szarpałyśmy z drzwiami, jak pukałyśmy do siebie przez ścianę, że w całym pensjonacie było słychać, jak wracała cała we śniegu z treningu.... wspomnienia... rozmowy co teraz u niej i u reszty dziewczyn, tylko co u chłopaków nie wiemy... ona po Helsinkach jakieś 2 lata temu już nie biega, ale jak to określiła nie narzeka na sportowe atrakcje...
wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia....
Tęsknię za Piotrem... może na weekend do mnie przyjedzie... może...
"szkielecik".......
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |