2008-08-16
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| bieg z niespodziank±... (czytano: 173 razy)

czyli o tym jak mi się nie udało... :(
rano postanowiłam, że jak zobaczę za oknem to co zapowiadali to się nie ruszam, przekładam się na drugi bok i ¶pię dalej... było szaro, ale nawet nie padało! Więc grzecznie poszurałam nogami do łazienki, a tam niespodzianka! schit! :[ nie ma co... może Ľle nie będzie! Jem wafle ryżowe, słyszę z sypialni jak tata na mnie się wydziera, że mam nie jechać, że jestem głupia etc... czyli wszystko co ma do powiedzenia na temat mojego biegania! :P puszczam to wszystko mimo uszu! Biorę rower, przygotowana na najgorsz± ulewę wszystko szczelnie zapakowałam! no i wazzup! 30km zrobione w 1:05! za szybko! o czym miałam się przekonać na trasie biegu! Brzuch zaczyna coraz bardziej boleć... 3..2..1.. start! i już na 1 km wiedziałam, że to będzie nie bieg o życiówkę, a o to żeby nie zej¶ć z trasy... postanowiłam truchtać byle do przodu! na 5km miałam 28:00 póĽniej było gorzej... dałam się wyprzedzać i w duchu się przeklinałam, że nie walczę! zaraz, zaraz! ja walczyłam żeby się nie zatrzymać! PóĽniej ten potworny ¶cinaj±cy ból pod mostkiem! Co to do cholery jest, że ci±gle powraca! nie wiem od czego to zależy! ale to tak boli, że momentami się zastanawiam czy to nie... wypluj to słowo! :[
Doping był wspaniały! Nawet strażacy na trasie bili brawa! :)
Dobiegam na metę! a tu niespodzianka! Rodzinka w komplecie... już widzę i już słyszałam jak się te sójeczki wybierały do Kobyły! :P Babcia rozczarowana bo "takie stare próchno" przybiegło przede mn±! Nawet January! :P ale mnie metoda marszobiegu już nie interesuje! Powiedziałam, że leciałam treningowo na otarcie łez! ale i tak mi babcia do dzi¶ wypomina... ech! nie zawsze można być pierwszym! ;) czas: 1:40:27! siara jak się patrzy! w dodatku nie byłam ani ciut zmęczona! :[ :[
Kupili sobie jakie¶ losy i ¶wieczki wygrali! Tata się nabijał jak inni targali wygrane wory zboża! ;) póĽniej zjedli kiełbache, pozwiedzali¶my tutejszy ko¶ciół. Ja z rado¶ci, że auto jest rozebrałam rower i załadowałam do bagażnika... na powrotne 30km już nie miałam siły tym bardziej, że mnie zalało! :/ cudowne te dni! :[
no i wrócili¶my do domu!
mamy złoto i srebro! :D
ja naprawiłam Piotra gło¶niki! tak, tak... Beti nie jest obce obcowanie z lutownic± i innymi rzeczami! tata ocenił robotę! 1 klasa! ;)
a dzi¶ nawet jak cicho słucham muzyki to mi głowa pęka! ta pogoda! wieczorem zrobię 10km...
PRZETRWAM!
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |