2013-05-11
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Grand Prix Wielkopolski (czytano: 246 razy)

Leży przede mną wykaz biegów Grand Prix Wielkopolski w Półmaratonie. Wydrukowałam go sobie i włożyłam w przezroczystą koszulkę, żeby widzieć, co jest w środku. Normalnie leży na półce w biblioteczce za matową szybą, na książkach i słownikach. Ale zdarza się, że go wyciągam żeby od czasu do czasu rzucić na tę kartkę okiem. Po co ? Ma mi przypominać ile jest biegów i zdecydować, które z nich zaliczę. Częściowo jest to już postanowione a nawet zapłacone. Plan ambitny jak na mnie – zobaczymy czy dam radę. Tłucze mi się po głowie natrętna myśl, że trzeba by powoli zacząć się przygotowywać do kolejnej imprezy biegowej, ale jak sobie pomyślę to ogarnia mnie pusty śmiech. Jestem niereformowalna, jeśli chodzi o trzymanie się jakichkolwiek sztywnych planów treningowych. Już sam fakt, że ZAPLANOWAŁAM jakieś biegi naprzód jest fenomenem! A to, że zarejestrowałam się i w przypadku niektórych HM dodatkowo opłaciłam wpisowe zakrawa na szaleństwo ! Czysty spontan jak ktoś skomentował.
- Jaja sobie robisz ! - wrzasnął bieguś – stop.
- No może nie jaja, ale podchodzę do wszystkiego z iście stoickim spokojem. Co będzie to będzie.
- W taki sposób to daleko nie zajdziesz albo raczej nie dobiegniesz – skwitował spin leń, któremu wczoraj dałam się we znaki na podwójnej sesji spinningowej. Ostrej, mocnej, z podjazdami pod górkę i aż trzema biegami na stojąco w szybkim tempie. Instruktor robił sobie trening przed porannym treningiem dnia następnego. Taka mała rozgrzewka dla półprofesjonalnego kolarza. Reprezentuje znany team to musi trenować. Co to dla niego ? Co to dla nas ? Było super. W sali sauna, ale daliśmy z siebie wszystko. Nawet nas pochwalił, co się nieczęsto zdarza ! Dodał, że mocna z nas grupa ! Było dobrze technicznie ! Jasne, że
było ! Garstka zapaleńców w piątkowy wieczór kręciła nogami do upadłego wylewając z siebie siódme poty !. Każdy instruktor byłby zadowolony ! Plan jest taki: dospinninguję i dopłynę do kolejnego półmaratonu.
- A jednak masz plan ! – uszczypliwie skwitował swim – stop.
- To raczej zalążek planu, ale dobre i to ! Może z czasem powstanie z tego prawdziwy, rozbudowany, porządny, wielowątkowy plan treningowy. Z datami, godzinami, żywieniem przed i po, suplementacją i dozwolonymi dopalaczami w tle.
Wzięłam do ręki wykaz biegów, różowy marker i odznaczyłam te HM, które już przebiegłam. – Mało – powiedział z dziką satysfakcją i wyraźnie zaczepnym tonem leń biegowy.
- NA RAZIE !
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora paulo (2013-05-11,19:22): fajnie jest mieć czym żyć i coś sobie planować, a szczególnie coś, co daje dużo satysfakcji. jacdzi (2013-05-12,23:04): Wcale nie malo! Len jest zlosliwy i CI ZAZDROSCI. moze wez go na jeden bieg, zmecz porzadnie to juz odechce mu sie nawet pomyslec HM bartus75 (2013-05-13,15:18): też ma wydrukowany plan... plan startów bo planu treningowego nie mam poza tym żeby biegać ile się tylko uda :) bartus75 (2013-05-13,15:20): * też mam wydrukowany plan... plan startów bo planu treningowego nie mam poza tym, żeby biegać ile się tylko uda :)
* proszę usuń mój wpis powyżej :)
|