2013-05-07
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Dwa kółka (czytano: 284 razy)

Dwa kółka, dwa dni, prawie 150 km. Niewiele, bo stać mnie na więcej, ale jak na początek sezonu rowerowego to całkiem nieźle. Więcej na siodełku wysiedzieć się nie da.!
Nie wiem JAK profesjonalni kolarze to robią, ale ja mimo pampersa i dobrego siodełka żelowego miałam trudności z udawaniem, że JEST komfortowo, podczas gdy już od 50 km nie było!. Dla niewtajemniczonych wyjaśniam, że boli i to nieźle. Trzęsie na każdym down – hill. Up – hill też do przyjemności nie należy. Szczególnie po żwirowanych ścieżkach i kamieniach. Komfort jest odczuwalny jedynie na asfalcie, gładkim i płaskim. Ale to tylko część drogi. Reszta trasy to walka ze słabościami. Dochodzą do tego jeszcze drgania przenoszone, mimo amortyzacji, na obręcz barkową. Potem ma się wrażenie, że łapie nas potężna grypa. Sztywny kark, ból karku i szyi. Kiedyś naprawdę myślałam, że mnie przewiało. Teraz już wiem, że to TYLKO skutek parogodzinnego trzymania kierownicy w pozycji kolarza. Boli też dolny odcinek kręgosłupa więc jak ktoś ma problemy z kręgosłupem a lubi rower to polecam wersję miejską z wysoką kierownicą. W każdym razie rower to u mnie niezmiennie numer jeden, pełna ekstaza! Nareszcie! W tym roku spóźniony jak wszystko inne z uwagi na szaleństwa wiosny! Ale w końcu jest! Aż mi się chce krzyczeć z radości. Wprawdzie wczoraj pogoda nie dopisała, bo zachmurzyło się nagle, mimo entuzjastycznych prognoz i zaczął padać deszcz. Znowu złamałam zasadę: NIE BIEGAM I NIE JEŻDŻĘ NA ROWERZE, gdy PADA. Przyjemności żadnej, świat nagle robi się szaro – bury, podczas gdy w słońcu wszystko wygląda inaczej. Bardziej optymistycznie.
Słońce odbija się od tafli mijanych jezior, prześwieca przez korony drzew – BAJKA ! No cóż. Deszcz deszczem, ale trzeba było dojechać do Poznania. Miałam jeszcze jakieś 30 km.
Poznań przywitał mnie pogodnie, bez deszczu. Warto było. Rower to zupełnie inny rodzaj wysiłku. Po półmaratonie mięśnie mnie tak nie bolały jak po tych pierwszych w tym roku kilometrach. Pal licho mięśnie ! Boli co innego, ale trudno.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora jacdzi (2013-05-07,23:41): 150km w dwa dni! To na rowerze poza moim zasiegiem. Narobilas mi ochoty i w przyszlym tygodniu uruchamiam swoje dwa kolka. paulo (2013-05-08,09:14): Gratuluję. Musisz mieć niespożyte siły :). Ja też musiałbym zacząć (przed triathlonem:)), ale jakoś mi nie śpieszno :)
|