Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [10]  PRZYJAC. [22]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Nurinka6
Pamiętnik internetowy
Wirtualne pisadło, czyli pamiętnik (nie) biegaczki.

IWONA SOBOLEWSKA
Urodzony: 1965-04-17
Miejsce zamieszkania: POZNAN
52 / 111


2013-05-01

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Jestem torbaczem (czytano: 282 razy)

 

Coś mnie łączy z lądowymi ssakami niższymi zwanymi też workowcami. To coś to torba.
I nie chodzi tu bynajmniej o typową babską torebkę wypełnioną po brzegi tysiącem niezbędnych przedmiotów, których łączna waga przekracza dozwolone normy zdroworozsądkowe. I jak u każdej prawdziwej baby nieznośnie wpija się w ramię.
Chodzi o takie małe COŚ, co pozwala biegaczowi w trakcie biegu bezpiecznie schować dajmy na to klucze, chusteczki do nosa, telefon czy odtwarzacz muzyki. Niektórzy upychają żelowe dopalacze, które podobno dają kopa w kryzysowej sytuacji ( mi się robi po nich niedobrze, więc za zdrowe to one nie mogą być - taka mała dygresja ), panie wazelinowe pomadki, okulary i inne niezbędne rzeczy.
Rok temu zakupiłam sobie takie coś na pasku w babskich różowawych kolorach ( nie żeby to miało jakieś znaczenie, ale jest miłe dla oka i pasuje do butów lub koszulki - typowa baba ). Do tej pory uważałam to za rewelację dopóki nie dostrzegłam z zazdrością, że niektórzy biegacze mają torby zaawansowane, lepiej dopasowane, niemal niewidoczne. Niektóre dyskretnie obejmują nadgarstki, inne kostki, jeszcze inne pas a wszystkie zdają się spełniać swoje funkcje.
Tylko moja NIE. Otóż mieści co trzeba a nawet jeszcze więcej, ale odstaje, podskakuje, nie przylega - słowem PRZESZKADZA w biegu. A to duży problem ! Oczywiście można się przyzwyczaić, ale od pewnego czasu mam wrażenie, że ona jakby celowo przeszkadza, więcej się przesuwa i skacze i bardziej denerwuje. Jakby chciała mnie zniechęcić do samej idei biegania. Znajomy biegacz powiedział, że gdyby nie ona to, cytuję : „ urwałabym ze dwie minuty „. Innymi słowy złamałabym swoje magiczne 2 godziny i zrobiłabym życiówkę ( na której jak wiadomo mi nie zależy ). Zastanawiam się po cichu czy nie czas się z nią rozstać tyle tylko, że ją lubię - to raz. Dwa – tyle z nią przebiegłam, więc jakoś głupio. Trzy – ma pozytywne kolory, więc nie mogę się czepiać, bo nastraja właściwie. Gdyby jeszcze mnie dołowała ? Ale już samo jej założenie oznacza, że kroi się jakiś bieg. Niekoniecznie zaraz pół – maraton, ale jakieś kółka nad jeziorem lub w lesie. Na razie jakby wyczuła moje intencje – nie sądzę, żeby torba potrafiła czytać w myślach – ale po Poznańskim półmaratonie, gdzie dała mi się w kość skacząc jak najęta, uspokoiła się nieco w Ostrzeszowie i nawet ze mną współpracowała. Mam więc 1:1. Dam jej jeszcze szansę.
Niby nie jestem przesądna, ale co, jeśli nowa torba przyniesie pecha i od tej pory będzie się biegło źle ? Na razie kolejny HM mi potowarzyszy. To pewnik.



Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


jacdzi (2013-05-01,11:51): Zyciowka nie jest istotna, a coz to za torbacz bez torby.
paulo (2013-05-02,08:28): Istnieją też panowie torbacze. którzy w czasie biegu też są często zatroskani o podręczne przybory biegowe i nie tylko :)







 Ostatnio zalogowani
p5ychol
03:57
Pędziwiatr
02:53
Piotr100
23:40
mandos
23:38
romelos
22:53
Michał
22:12
anielskooki
22:07
jantor
21:46
Borrro
21:41
staszek63
21:35
BonifacyPsikuta
21:34
mittwoch1
21:32
akforce
20:50
szopinho
20:49
krzybocz
20:43
42.195
20:42
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |