Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [1]  PRZYJAC. [117]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
gerappa Poznań
Pamiętnik internetowy
gerappa

Agnieszka
Urodzony: 1979-10-29
Miejsce zamieszkania: POZNAŃ
124 / 180


2012-07-16

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
nie dam się (czytano: 1010 razy)

 

Żyję teraz inaczej, śpię inaczej, mieszkam inaczej. Jakby poza światem. Wszystko jest inaczej. Poza jednym: sens życia wciąż pozostał ten sam. Nie biegam. I jeszcze długo pewnie nie pobiegam. Nie mam kontuzji, nie przestałam pałać wielką miłością do mojej życiowej pasji. Tęsknię za nią… ale teraz co innego jest dla mnie ważniejsze. Czasem wybór jest oczywisty.

W ostatnich dniach stresów było wiele. Był strach tak ogromny, że kolana się uginały. Umysł silny a ciało paraliżował lęk. Kilka razy miałam wrażenie, że tracę nad sobą kontrolę. Na 37 km wiem, że jak powiem sobie, że będzie dobrze, że wszystko zależy ode mnie – to tak jest. Tutaj nic nie zależy ode mnie.

Jesteśmy w szpitalu. Mój Synek Jan miał operację – niby zwykły wyrostek… ale to wyczekiwanie pod blokiem operacyjnym… widok cierpiącego dziecka, tyle łez i bólu. Chętnie wzięłabym to na siebie… ale to już są sprawy niemożliwe. Starałam się przy nim nie uronić łzy, nie mogłam pokazać, że się boję, bo on patrzył a na mnie a w mych oczach szukał spokoju i potwierdzenia słów wcześniej wypowiadanych : jak Ci mówię, że będzie good to tak będzie! I wiedziałam, że moje oczy nie mogą kłamać… więc musiałam w to uwierzyć. Będzie good. Będzie good. I wyobrażałam sobie wąskie kręte leśne ścieżki, przypominałam sobie napięcie a właściwie rozluźnienie mięśni w biegu, jak uchodzi ze mnie napięcie po 7, 10 , 15 km … i przypominałam sobie jak silni sa biegacze, że nie można tracić wiary … a ja... to już na bank nie mogę sobie na to pozwolić.

Żyj i uśmiechaj się do ludzi…

Żyję i uśmiecham się do dzieci na oddziale. Tu jest więcej takich Matek ja. Wszystkie mają te same priorytety, tutaj wszyscy jesteśmy równi. Tylko ja jakby silniejsza. Wiem, że moja cierpliwość nie zna granic, moja siła się nie skończy, że inni mają większe problemy… wyrostek – damy radę :) pikuś.

Żyję myślą, że każdy następny dzień będzie lepszy. Że wszystko trzeba przejść, że wszystko można. Czekałam na ten pierwszy szczery uśmiech... dziś Jasio się uśmiecha a nawet śmieje... bezcenne...
Utknęliśmy w szpitalu, 220 km od domu… wracaliśmy z wakacji… miała być tylko zwykła pomoc doraźna… badanie za badaniem … izba przyjęć… oddział, pusta szafka na oddziale, szpitalny śpiwór i karimata… wypełnianie kropek w szpitalnych drukach… blok operacyjny … myśli się wtedy : co jeszcze złego może mnie spotkać… szybko skierowałam złe myśli w stronę pozytywnych…

Jadę na rezerwie emocji ale nie sił. Jadę na oparach fizycznej cierpliwości… wyobrażam sobie sobotę, bieg z Marysieńką… wiem, że uściski moich Dziewczyn z Winogradzkiego Teamu będą jak balsam na me zmęczone nerwami ciało. Obawiam się, że 10 km to za mało, by wybiegać wszystkie ‘złogi’ i wyrzucić zły stres… wiem jedno – będzie jak w Grodzisku! Będę gonić Emi, będę śpiewać w sobie cały dystans i uśmiechać się do ludzi.

Cóż pobiegnę barrdzo nieprzygotowana … po dużej przerwie… mam nadzieję, że środa … może czwartek będziemy już w Poznaniu zasiadać na własnej kanapie… Kumuluje się we mnie energia na bieganie. Na Biegu z Marysieńką będzie tak jak lubię – zapach lasu, leśnego runa, wiatr we włosach i endorfiny.

Karimata przydaje się w szpitalu nie tylko do koczowania nocą przy szpitalnym łóżku – nocą kiedy sen odchodzi – przypominam sobie ćwiczenia z A6W – można je zrobić bezszelestnie, tak by nie przeszkadzać innym… można wyjść na korytarz i zrobić kilka pompek – są tu schody… można ich używać…

Wszystko będzie good. Wszystko będzie good! Do zobaczenia na Biegu!

A na zdjęciu – poranny trening Winogradzkiego Teamu :) na Rusałką :)


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


mariusz67 (2012-07-16,12:35): Życzę Tobie żeby wszystko pomyślnie się ułożyło-pozdrawiam serdecznie:)
michu77 (2012-07-16,13:12): Trzymaj się! Wszystko z pewnością, dobrze się skończy ;-)
Emi (2012-07-16,13:17): I ja powtórzę po raz kolejny "Będzie good"!!! Ale stracha nam trochę napędziłaś...Czekamy na was w Poznaniu! Obiecuję, że w piątek będą tarty:) W weekend najpierw damy ci w kość na biegu, a potem będzie laba:)
gerappa Poznań (2012-07-16,13:27): tarty i pizza:) niech moc będzie z nami!
paulo (2012-07-16,14:53): Agnieszko, bardzo przykre :(. Współczuję i myślę sobie, że i takie cudze cierpienia uczą i mnie pokory i jednocześnie wdzięczności za to, co mam. Pozdrawiam
tytus :) (2012-07-16,15:32): zdobędziesz swój Everest. 3maj się
dario_7 (2012-07-16,16:18): Wszystko będzie good!!! Moc pozdrowień dla Jasia i do zobaczyska wkrótce! :))
tygrisos (2012-07-16,20:18): Oczywiście że wszystko będzie good ! Dużo spokoju, siły i wytrwałości Ci życzę i pozdrowienia dla Jasia :)
adamus (2012-07-16,20:26): Tarty i pizza.... brzmi zachęcająco, chyba wpadnę:)) I trzymajcie się z Jasiem, "Będzie good". Nie, już jest good:-DDD
Marysieńka (2012-07-16,21:30): Będzie dobrze....trzymaj się...bo jak znam życie synuś trzyma się dzielnie:))
jacdzi (2012-07-16,23:13): Trzymam kciuki!!!
Aga Es (2012-07-16,23:25): Trzymam kciuki bardzo mocno!Po części Cię rozumiem,moja siostra od 4 tygodni spędza dzień po dniu przy szpitalnym łóżeczku swojego nowonardzonego synka...Powodzenia!
miriano (2012-08-21,07:33): ...Żyj i uśmiechaj się do ludzi…a uśmiech i radość powróci do Ciebie ...tak robię i mam radość z życia ...nie czekam aż ktoś się do mnie uśmiechnie uśmiecham sie pierwszy







 Ostatnio zalogowani
gijom
20:21
Bartaz1922
20:19
jaro42
20:16
perdek
19:50
malkon99
19:47
Piotr100
19:21
szymk
19:19
Robak
19:14
."RoBsoN".
19:04
tomas
19:01
Raffaello conti
19:01
Wojciech
18:13
bogaw
17:58
entony52
17:31
benfika
17:26
conditor
17:24
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |