2012-01-14
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Rok 2012 uważam za rozbiegany ! (czytano: 489 razy)

To już prawie tradycja bo od 3 lat zaczynam rok startem w biegu WOŚP, dwa lata i rok wcześniej biegałem we Włocławku, tym razem bieg w moim rodzinnym mieście się nie odbył i wybrałem się do Mogilna. Wpisowe w biegu wynosiło 30 zł z czego część został przekazana na konto WOŚP, jak udało mi się ustalić Organizatorzy biegu w Mogilnie przekazali ponad 2200 zł na konto orkiestry.
W biegu na 10 km wzięło udział ok. 260 zawodników, był to główny gwóźdź programu, poza tym odbywały się biegi towarzyszące dla młodszych biegaczy, jak i na krótszym dystansie-3km, nie zabrakło również nordic walking.
Trasa liczyła 10 km i składała się w większości [ok. 7km] z dróg gruntowych[ścieżek leśnych]. Na bieg jechałem w dobrym humorze, wiedziałem ze stać mnie na przyzwoity wynik, pogoda którą mamy tej zimy pozwoliła mi realizować treningi które rok temu były nie do zrealizowania. [o ironio dzisiaj spadł śnieg]
Jeśli chodzi o przebiegi biegu to szczerzę pisząc myślałem ze będzie łatwiej, a tu po wystrzale startera od razu dwóch zawodników zaczęło biec bardzo mocnym tempem, myślę sobie dojdę ich za 400m a tu mija 1 km a ja mam do nich dalej stratę, zacząłem przyspieszać i z 5 pozycji awansowałem na 3. Na ok. 2 km zaczęły się problemy ponieważ buty zaczęły mi przemiękać [biegłem w asics hyper speed] a one mają dziurki w podeszwie aby lepiej wentylować stopę podczas biegu i właśnie przez te otwory dostawała się woda z podmokłego podłoża jakim biegliśmy, błoto też zatkało dziurki i buty stały się cięższe, na szczęście nie miałem problemów jak w Koninie gdzie łydki zaczęły boleć i nie dawały z siebie 100 %, tym razem przygotowałem się na to ćwicząc na skakance-która bardzo mi pomogła w tym zakresie, dlatego nie traciłem przez to tak wiele podczas zawodów. Na ok. 5 km już było wiadomo jak będzie wyglądała pierwsza trójka jednak nadal nie czułem się na tyle by móc przyspieszyć, miało też miejsce dziwne zjawisko a mianowicie: jeep prowadzący bieg zatrzymał się na środku ścieżki w lesie gdzie nie było miejsca by go wyprzedzić, kolega który biegł przede mną klepnął w maskę samochodu aby kierowca usłyszał i odjechał [bo może nas nie widział] ale to nic nie dało i musieliśmy wyprzedzać go po leśnych wertepach zdenerwowało mnie to trochę wybiło z rytmu poza tym drugą sprawą było straszne „kopcenie” przez owe auto terenowe typu „diesel” kłęby spalin unosiły się za pojazdem dusząc nas biegaczy to było okropne…
Nadszedł 7 km a z nim mój długi finisz Miałem w sobie rezerwy mocy które właśnie uruchomiłem poprzez „wciśniecie w głowie czerwonego guzika” poleciałem i już na 9 km miałem sporą przewagę, zwolniłem i kontrolowałem sytuację, rezultat 33min 36sek-był zadawalający, jednak na pewno to nie było moje 100%, przybiegłem 24 sekundy przed drugim zawodnikiem. Jaki pierwszy start taki cały rok-mam nadzieję ^^
To duży progres odnośnie ubiegłego roku gdzie dystans 6,7 km podczas biegu WOŚP we Włocławku przebiegłem w średnim tempie 3:30 a trasa była na pewno szybsza niż ta w Mogilnie, teraz na trudniejszej trasie pobiegłem lepiej i to na dłuższym dystansie i trudniejszej trasie, to mówi tylko o tym ze życiówki w 2012 powinny się sypać jak ten dzisiejszy śnieg z chmur :)
Już jutro kolejny start w Biegu o Puchar Bielan w Warszawie na dystansie 5 km, jeżeli warunki pozwolą powalczę o nowe PB i może uda się spełnić jedno z moich noworocznych postanowień, celów. [poniżej 16min w biegu ulicznym na 5 km] To co mogę Wam zagwarantować – będzie ciekawie, jest MOC!
Trzymajcie kciuki, jutro o 10 start !
A teraz wychodzę na trening [pierwszy raz w tym roku pobiegam po śniegu] Yeahhh ^^ cieszy się człowiek jak dziecko a za jakiś czas przyjdzie pewnie mu narzekać na to „białe dziadostwo” hehe :)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |