2009-11-04
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Pierwszy snieg (czytano: 332 razy)
PATRZ TAKŻE LINK: http://gacol90.wrzuta.pl/audio/4M3o09JxhG4/marek_grechuta_-_wiosna_ach_to_ty

Dzisiaj w Poznaniu spadł pierwszy śnieg :) I nawet trochę go leży na ziemi, choć temperatura jest delikatnie w plusie. A ja miałem okazje pobiegać w nawet sporej śnieżycy przy, momentami ostro zacinającym wietrze. Uświadomiłem sobie, że ostatni raz biegałem w śniegu, gdy miałem 14 lat..., 21 lat temu ! Jestem stworzony do upałów, uwielbiam gorąco, zdecydowanie bardziej wolę się pocić niż marznąć, ale śnieg to jest śnieg ! A bieganie we chcącym się wgryźć w twarz, śniegu to wspaniała zabawa. Pod warunkiem, że jest się ciepło ubranym ;) A ja byłem szczelnie opatulony, nawet miałem kaptur mojego ortalionu na głowie. Dodatkowo pozytywnie zaskoczyło mnie, że ciepło mi w stopy, cały czas bowiem biegam w moich letnich przewiewnych brooksach. Ani nie zmokły, ani nie było zimno, dziwne jakieś cuś :)
Dziś nastąpiła pierwsza zmiana w moich planach. W listopadowe wtorki miałem biegać raptem po 4 km ale troszkę szybciej niż w niedziele. Ale nie da się, przy takiej pogodzie trzeba zacząć biegać od samego wyjścia z domu, więc biegam w sumie tyle samo co w niedziele, może troszkę szybciej, dlatego, że po asfalcie.
Wczoraj, zgodnie z planem, był spacer jogiczny. Zajął mi 75 minut. Ciekawe doświadczenie. W dodatku medytacja. Wielu osobom medytacja kojarzy się z siedzeniem w odpowiedniej pozycji i zatopieniu się w czymś bliżej nieokreślonym. A medytacja to zwyczajne bycie Tu i Teraz. Gdy więc tak szedłem koncentrując się na każdym kroku, rozluźniając ciało z każdym wydechem i obserwując co się we mnie dzieje, to wyszła taka właśnie medytacja. Ale tylko do połowy, w drodze powrotnej ciało już załapało o co mi chodzi więc zacząłem rozglądać się w ciemnościach, co prawda rozświetlonych nieco przez księżyc w pełni panujący na bezchmurnym niebie. Nawet cień rzucałem w tym księżycowym świetle. Oprócz mnie nie było żywej duszy, raz tylko coś przemknęło przez nasyp kolejowy, wydawało mi się ze to lis. Ogólnie bardzo fajny spacer, masaż dla kości i radość dla mnie :)
W niedziele było krótkie wybieganie - 6 km - w mojej pięknej o każdej porze roku Zielonce. Tym razem było równie pięknie, świeciło słońce pozłacając swoimi promieniami żółto-pomarańczowe drzewa. Wiał dość silny, czasami porywisty wiatr dodając wszystkiemu dookoła swoistej dynamiki. Wirujące wszędzie liście stawiały kropkę nad "i" w tworzeniu tego idealnie jesiennego pejzażu. Prawe kolano zaczęło przypominać o sobie gdzies od połowy biegu, ale było na tyle delikatne, dbając o mój komfort psychiczny, że mogłem spokojnie kontynuować bieg. Natomiast dziś właściwie nie działo się nic ! :)), cos tam czułem, ale chyba dlatego, że o tym myślałem. NAPRAWDE, CHOLERNIE SIĘ CIESZĘ :))
Z innych spraw, zauważam dookoła siebie coraz więcej chorujacych albo podziębionych osób. Ale też widząc, co jedzą wcale się nie dziwię. Jako dziecko myslałem, że zimowa, czy jesienna grypa to po prostu norma, chorowałem przeważnie dwa razy w tym okresie. Od 7 lat nie byłem na nic chory, jestem ciekawy, czy w tym roku będzie podobnie, ze względu na rozpoczęcie treningów. Dalej unikam zimą surowych owoców i warzyw, które wychładzają organizm, koncentrując się na długo gotowanych, gęstych zupach. Chlebek z pomidorkiem, czy herbatka z cytryną to wg mnie gwóźdź do trumny dla kogoś kto się źle czuje, a zwłaszcza dla chorego. Pewnie każdy lekarz postuka się po głowie słysząc coś takiego. I co mógłbym mu odpowiedzieć ? Pewno to, że zapomniałem co to gorączka ;))
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Marysieńka (2009-11-04,20:09): A ja z największą przyjemnością bosymi stopami po śniegu pochodziłam.....zdążyłam zapomnieć jakie to "miłe" uczucie:))) tygrisos (2009-11-04,21:03): Patrz, na to nie wpadłem :)) Kkasia (2009-11-05,09:30): wyczuwam w Tobie baaardzo bratnia duszę... dla mnie bieganie to medytacja, bycie absolutnie tu i teraz z sobą samą, w pełnym kontakcie ze sobą, ale też z tym co wokół - bez oceniania, tylko przyjmując wszystko. Krok za krokiem, oddech za oddechem... Kkasia (2009-11-05,09:31): powiało duchem buddyzmu... tygrisos (2009-11-05,14:07): :)) Cieszę się :) Buddyzm to chyba jedyna religia która mi podchodzi, jeśli miałbym być religijny ;)
|