2009-09-23
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| powitanie jesieni (czytano: 157 razy)

Jak już witać to z rozmachem :) W sobotę zainaugurowałam jesienne wędrówki wejściem na Kopę Biskupią (czes. Biskupská kupa, niem. Bischofskoppe, 889 m n.p.m. – najwyższy szczyt polskiej części Gór Opawskich /czes. Zlatohorská vrchovina/ w Sudetach Wschodnich, a także najwyższe wzniesienie województwa opolskiego).
Nie była to jedyna okazja mojego tam pobytu, ale tym razem chcę powiedzieć o zdobywaniu tego wzniesienia. Zdobywanie nie było zbyt uciążliwe (wzięłam sobie do pomocy kijki :)) natomiast zejście to już gorzej. Właściwie nawet nie samo zejście tylko jego następstwo :) Dopiero w domu zauważyłam jak mało używam mięśni pośladków :) O ile łydki, uda i biodra raczej mi nie dokuczały bo przecież ćwiczę je podczas chodzenia i jeżdżenia na rowerze o tyle pośladki zaniedbałam :) Jak one bolały!!! Chyba muszę jakieś ćwiczenia zastosować na przyszłość, żeby już uniknąć zakwasów.
Widoki jednak mnie urzekły, chociaż powietrze nie było zbyt przejrzyste. Muszę taką wyprawę powtórzyć a pewnie okazji nie zabraknie.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Renia (2009-09-25,22:21): To właściwie pożegnanie lata... Zazdroszczę włoczęgi (zakwasów mniej;) Foxik (2009-09-25,23:03): masz rację - to właściwie było pożegnanie lata :) a zakwasy? cóż - przychodzą i odchodzą. Odkąd prawie nie biegam to dla mnie nie pierwszyzna :) O jesiennych wędrówkach jeszcze napiszę :) DamianSz (2009-10-08,22:56): Ćwicz pośladki Aniu ćwicz,
nie ma to jak wysportowana rzyć ,-)
Pozdrawiam.
|