Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [19]  PRZYJAC. [111]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Beauty&Beast
Pamiętnik internetowy
Lecę, bo chcę :)

Pawłowska-Pojawa Anna
Urodzony: 1976-05-06
Miejsce zamieszkania: Warszawa
171 / 228


2009-03-09

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Dzień Kobiet (czytano: 281 razy)



Dzien Kobiet zaczęłam jak na kobietę przystało. Jeszcze zanim budzik zadzwonił, dałam się obudzic kotu, który maszerował po mnie w tę i z powrotem i donosnie domagal się ¶niadania. Wstałam i zeszłam ze schodów, a za mn± pomknęły dwie futrzaste torpedy. Torpedy zajęły się swoim ¶niadaniem, a ja w tym czasie zjadłam kanapkę z lososiem, batonik musli i banana. Sporo, ale też i plan był ambitny...

Spojrzałam w okno i na chwilę mowę mi odjęło. Za oknem zamiast wiosny trwała w najlepsze zima, krajobraz byl iscie bożonarodzeniowy, drzewa ugin±ły się pod ¶niegiem. Załozyłam zatem ocieplane legginsy, koszulkę Nike z dlugim, koszulkę Nike z krótkim, kurtkę Nike, czapkę Kalenji, rękawiczki Kalenji (cienkie) i moje ostatnio ulubione na tak± pogodę Pumy Betasso. Przez chwilę pomyslałam, zeby wziac cos do picia czy jedzenia, moze jakis żel. Ale nie, co tam, przecież nie ma upału.

Wyszłam. Plan zakładał 30 km spokojnym tempem. Wyruszylam na trasę przykryt± ¶niegiem. Nie bylo jeszcze ósmej, ale na ¶niegu już były slady - głównie rowerowe. Ruszyłam swoj± ulubion± ¶cieżk± i po 5 minutach bylam w lesie. ¦nieg nie skrzypial, był mokrawy, ale i tak piękny.

Człapałam sobie całkiem przyzwoitym tempem, postanowiłam nawet zaryzykowac zej¶cie ze szlaku. Mimo to dobieglam na Zielony Ług chwilę przed czasem. Miałam 5 minut żeby sie porozci±gac.

Kiedy tak się rozciagałam na skrzyżowaniu szlaków, od strony Międzylesia nadbiegł Kazig. Którego teoretycznie kojarzyłam, ale chyba nie mieli¶my okazji do tej pory wspólnie biegać. Kazig zapowiadał, że chce przebiec jakie¶ 20-25 km, ja zanim dobiegłam, zrobiłam 5, czyli powinno wyj¶ć akurat okr±głe 30. Trochę mi się kolana trzęsły, bo nie licz±c nieudanego startu w Dubaju, to ostatni raz tyle przebiegłam w listopadzie.

Ruszyli¶my czerwonym szlakiem w stronę Góraszki, potem przesiedli¶my się na niebieski, szlak kiepsko było widać, ale biegłam jak po sznurku. Co jaki¶ czas zerkałam na zegarek, który pokazywał tempo na poziomie 6'15" na kilometr, ale za to biegło mi się komfortowo, Kazig też jako¶ nie przyspieszał, jeszcze na czerwonym złapali¶my ¶lad po rowerze i biegli¶my jego ¶ladem. Gdzie¶ z przodu przemknęła nam przez drogę sarenka. Co jaki¶ czas ¶lady zanikały i nasze były pierwszymi, które naruszały warstwę ¶niegu. Tylko koni brakowało...

Dobiegli¶my nad Mienię. O przełomie Mieni już kiedy¶ pisałam - gdzie¶ na trasie od Wi±zownej do Józefowa rzeczka wije się dziesi±tkami zakol i zakrętów, a nad ni± wije się kręta ¶cieżka, która w takich warunkach nie była najbezpieczniejsza, ale to też dodawało smaczku wyprawie. Gdzie¶ na 10. wspólnym kilometrze Kazig zapytał, czy bym się może czego¶ nie napiła, albo nie zjadła. Nie... To znaczy może tak, ale to może doci±gnijmy już do Pomnika Lotników (jest taki na żółtym szlaku w okolicach bodaj Aleksandrowa). Zakładałam, że mamy jeszcze ze 3 km.

Może i to było lekko powyżej 3 km. Ale po 3 km pomylili¶my szlak. A własciwie - szlak był dziwnie oznakowany, pobiegli¶my tam, gdzie nam sie wydawało i po kilkuset meterach byli¶my poza szlakiem. Gdybym była sama, pewnie bym wracała. Ale Kazig stwierdził, że s± jakie¶ ¶lady, to pewnie do pomnika, bo gdzie kto¶ mógł się udawać tak rano w Dzień Kobiet... "A przy okazji - wszystkiego najlepszego" - przypomniał sobie. "Bardzo dziekuję" - zachowałam się, chociaż cał± reszta mnei zaczęła odmawiać współpracy. Na 20. km zaczęłam podchodzić.

I wtedy Kazig mnie uratował. Istostarem z camelbaga mnie uratował. Uratował mnie też swoim do¶wiadczeniem z rajdó na orientację. I kompasem. Bo GPS GPS-em, ale kompas okazał się bezcenny i powoli zaczęli¶my sie kierować na północ, w stronę Sterej Miłosny (ciekawe, gdyby nie kompas, to ja pobiegłabym dokładnie w przeciwnym kierunku). Po 4 km znaleĽli¶my się z powrotem na szlaku, a za chwilę dobiegali¶my do miejsca, gdzie już byli¶my.

Miałam już na liczniku 25 km, kiedy zza drzew wyłoniły się dwa konie, z jeĽdĽcami oczywi¶cie. No to już był komplet ładnych widoczków. Jeszcze odbili¶my niebieskim szlakiem nad jezioro Torfy i potem żółtym i czerwonym do Zielonego Ługu. Dopajanie isostarem i dokarmianie batonem dało efekt. Ostatnie 2 km były jakby lekko szybsze. Na Zielonym Lugu stuknęło mi 30 km. A tu ¶rodek lasu. Kazig pobiegł w stronę Międzylesia. A ja pognałam ... w stronę domu. I postanowiłam... p[obiec na skróty. Jak już wyl±dował±m prawie na ¶rodku Macierowgo Bagna, zrobiło mi się lekko nieswojo, wróciłam po ¶ladach, ale nie do końca.

Zaufałam intuicji. Wiedziałam, że teraz to już musze z tego lasu wybiec. Kapliczka, ha, gdzies j± już widizałam... Uffff. To jeszcze kilometr i... 32 km. 3 godziny 20 minut biegu. Przystanek. Ostatni kilometr do domu podjechałam autobusem...

A w domu - żeby już tak dniokobietowo było - czekały ¶wieże bułeczki, serek, oliwki, kawa i... czekoladki :)


Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


jacdzi (2009-03-10,09:25): Dopisuje sie do wszystkich 8-marcowych zyczen.







 Ostatnio zalogowani
krzysztofl
00:45
Piotr100
23:35
Citos
22:27
Lucas
22:05
seba1
21:59
gpnowak
21:52
Artur z Błonia
21:48
benfika
21:42
drakomir
21:41
marmax3
21:41
Waldek
21:30
hubert
21:22
Piotrek 62
21:00
Admin
20:57
and68
20:57
Raffaello conti
20:44
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |