2009-03-05
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Zbrodnia to niesłychana... (czytano: 189 razy)

Popełniłam morderstwo. Niestety, nie było to morderstwo w afekcie. Żadnych okoliczno¶ci łagodz±cych. Z zimn± krwi± choć nie bez bólu (w stopach) wykończyłam moje kochane Pegasusy.
A było tak - już na 18 kilometrze w Wi±zownie zaczęły mi buciki trochękłapać, a lewa stopa co¶ mi dziwnie leciała do przodu. Ale do wtorku o tym zapomniałam, rano siegnęłam po stoj±ce tuż przy drzwiach buciki, założyłam, wybiegłam. 5 km BC 1, potem 3x2 km szybko (¶rednio 4.40'), potem...na czwartej dwukilometrówce obraził się na mnie żoł±dek, więc wracałam truchcikiem, buciki jeszcze pracowały, chociaż lekko zaczynałam odczuwać, że s± płaskie.
W ¶rodę wybiegłam w nich znowu i już po 1,5 km wiedziałam, że oto nadszedł kres ich żywota. Kłapałam po asfalcie obrzydliwie, czułam się jakbym nieomal boso zasuwała. Na dodatek zaczęłam odczuwać kolanko które nadwyręzyłam na wtorkowym fitnesie.
Poczułam się jak morderczyni. Ta Wi±zowna na pewno je dobiła.
Koniec. Finito. The end. Godbye and farewell. Nic ich nie przywróci do życia. Jeszcze stoj± w przedpokoju, ale w weekend spoczn± gdzie¶ w piwnicy...
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Isle del Force (2009-03-09,23:59): Cze¶ć ich pamięci.
|