2009-01-11
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| ... (czytano: 365 razy)

trzeci dzień z minimalnym udziałem węglowodanów. Nie jest dobrze. Wczoraj w Falenicy zrobiłam dokładnie odwrotnie niż było w planie - zaczęłam nie za szybko, ale i tak kolejne kółka były wolniejsze. Czas - nie ma o czym mówić. Dobrze, że TAM ma być płasko. Dzisiaj jeszcze nei wwyszłam biegać... Ciekawe, o której sie pozbieram... Jestem pełna obaw o formę, o motywację, o moje chce mi się i o moje łydki. Która wcale nie s± tak mocne... Ale już nic nie zrobię, mogę tylko dobiega swoje, nie jesc węglowodanów, a potem je¶ć ich więcej, nawodnić się, dobrze się ubrać i... pobiec. Najlepiej, jak umiem.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Misio (2009-01-11,21:28): You will do it! jacdzi (2009-01-13,10:47): Dont worry, be happy. Jutro tez jest dzien i bedzie lepiej. Kkasia (2009-01-22,10:06): napisz teraz jak TAM było Katzrayna (2009-01-27,15:55): wła¶nie, Ania, napisz jak było! :) Beauty&Beast (2009-01-27,16:10): Jak bylo...? Hm, na razie pelna relacja na biegamsobie.blog.sport24.pl i byledobiec.pl (zdjęcia) oraz bardziej merytoryczna na: bieganie.pl.
|