2015-05-16
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Pólmaraton Hajnowski (czytano: 250 razy)

Do Hajnówki wybraliśmy się z Andrzejem na półmaraton po raz pierwszy, dawniej dość trudno było się załapać na ten kultowy bieg ale w tym roku zapisy trwały trochę dłużej. Wyjechaliśmy o 5:20 rano z Warszawy i do Hajnówki dotarliśmy trochę przed godz.9. Biuro zawodow urządzone w muszli koncertowej w parku miejskim. Sprawy formalne załatwiliśmy sprawnie, pobraliśmy wypasione pakiety startowe i przed 10:30 byliśmy gotowi. Start honorowy odbywał się w Hajnowce przy muszli koncertowej. Najpierw był występ orkiestry strażackiej i popisy pięknych cheerliderek , później trochę oficjalnych przemówień władz miasta i sponsorów. Na koniec wystartowaliśmy do krótkiego biegu, który skończył się po kilkuset metrach przy zaparkowanych autobusach , którymi zawieziono nas do Białowiezy. Półmaraton Hajnowski jest to właściwie bieg z Bialowieży do Hajnówki. Trasa jest dość prosta, asfaltowa z kilkoma niewielkimi podbiegami i zbiegami ale właściwie cały czas wiedzie delikatnie pod górę, ale dlatego sam bieg jest dość trudny technicznie.
W Białowieży mieliśmy jeszcze do startu godzinkę, więc posnuliśmy się trochę po pięknej widokowo okolicy, odnajdujemy dużo znajomych, jest okazja trochę pogadać. Pogoda zapowiada się doskonale, jest chłodno, slońce wygląda zza chmur. Wieje dość chłodny wiatr.
O godzinnie 12:00 odegrano sygnał na rogu i po odliczeniu od 10 do 0 wystartowaliśmy z parkingu autokarowego. Pierwsze 500 m to mała agrafka z ostrym podbiegiem , później trasa jest już właściwie prawie prosta. Zaraz po opuszczeniu Białowieży kolumna biegaczy się rozciągnęła, cały czas biegniemy po asfaltowej szosie przy minimalnym ruchu samochodowym. W zalezności od kierunku zakrętu wszyscy przebiegają to na lewą to na prawą stronę drogi optymalizując trasę biegu. Droga jest przeważnie ocieniona, gdyż cały czas prowadzi przez las, chłodny wiatr przyjemnie chłodzi ciało tak, że właściwie nie jestem bardzo spocony. Biegniemy w małej grupie do 5-8 zawodników, cały czas trzymam się Leszka z Warszawy, Mamy równe tępo poniżej 5min/km. Do pierwszego bufetu po 6 km czas mija błyskawicznie, trochę rozmawiamy, chociaż przy tym tempie rozmowa się rwie. Później już raczej milczymy, koncentrując się na biegu. Do drugiego bufetu docieramy po 12 km. Trochę się chłodzę wodą ale umiarkowanie, bez polewania się, łykam trochę żela, ktory starcza mi na cały bieg. Właściwie cały czas wyprzedzamy kogoś, biegnąc swoim rownym tempem poniżej 5min/km. Teraz grupa biegaczy jest bardzo przerzedzona, w zasięgu wzroku jest tylko kilkanaście osób. Od 12 km robi się już ciężko, chociaż cały czas biegniemy swoim tempem. Z wysiłkiem odliczam kolejne kilometry. Na 18 km ostatni bufet, jest woda izotonik i czekolada. Ja nadal niewiele piję, męczę na raty swój żel , trochę się chłodzę wodą ale umiarkowanie. Do mety jest już naprawdę niedaleko. Na 19 km zaczyna się najostrzejszy podbieg, jakieś 500m , które pokonujemy z Leszkiem z wysiłkiem, zaraz na szczycie jest już tablica z napisem Hajnówka. Kilka zakrętów w mieście i wpadamy na ulicę prowadzącą wokół parku. W środku już widać muszlę koncertową i metę. Na 500 m przed metę ucieka mi Leszek, nie mam siły go dogonić ale cały czas trzymam swoje tępo, wyprzedzam kilku biegaczy, Jeszcze tylko ostatnia prosta i wpadam na metę. Czas 1:43:40, miejcse 115/294. Andrzej kończy kilka minut za mną ocierając się o podium w swojej kategorii, Moja kategoria wiekowa bardzo silnie obsadzona, zajmuję 24/49 miejsce. Na mecie imienny medal, banany, picie i czekolada.
Po biegu prysznic w parku wodnym i prawdziwy obiad z kotletem schabowym w szkole. Przebieramy sie w świeże rzeczy i idziemy na dekorację zwycięzców, później losowanie ciekawych nagrod. Nam szczęście niestety nie sprzyja. O 16 wyjazd na imprezę integracyjną do lasu.
Imprezę oceniam wspaniale, w sumie kameralny bieg, świetna organizacja i atmosfera, przyzwoity pakiet startowy z koszulką typu polo, trudna technicznie trasa , mnustwo nagród po biegu i impreza integracyjna na koniec, to rekompensuje dość wysoką opłatę startową.
My niestety musimy już wracać do Warszawy, jutro znowu mamy zawody Szybko po Woli na 10 km. Do domu docieramu po godzinie 21 zmęczeni ale zadowoleni.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu paulo (2015-05-18,08:43): Gratuluję! Czyli mieścisz się zawsze w pierwszej połówce stawki :) jann (2015-05-18,13:50): Dzięki Paulo, przynajmniej staram się!
|