2010-08-16
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Osiemnastka (czytano: 522 razy)

Wychowywanie dziecka + prowadzenie domu + prowadzenie firmy + trening do maratonu, szczególnie dla kobiety = ZAPIEPRZ...
Pogoda dzisiaj nie rozpieszcza. Jest parno i burzowo. W skrócie nie ma czym dychać...a tu jeszcze trener oznajmia: DZISIAJ OSIEMNASTKA, CO TO DLA CIEBIE...
No może i kiedyś powiedziałabym co to dla mnie, ale dzisiaj? Przy tylu obowiązkach czasami mam problem by znaleźć chociaż chwilę dla siebie. Nie ukrywam. Jest ciężko i jestem padnięta ale też nikt nie mówił, że będzie łatwo.
Gdy tylko pomyślę o dzisiejszym treningu dosłownie wszystko zaczyna mnie boleć. Poddać się?
Myślałam o tym, ale później miałabym pretensje sama do siebie, że nie podjęłam próby i tak łatwo się poddałam.
Godzina 19.00 - wyruszamy. Teraz jestem jak chodzący dynamit, który tylko czeka by wybuchnąć.
Efekt uboczny codziennych zmagań z obowiązkami...
Z przerażeniem patrzę na to co mnie dzisiaj czeka ale o dziwo nogi podają równy, lekki rytm i biega mi się świetnie. Ba nawet lepiej niż podczas ostatniego długiego wybiegania.
Cały czas trzymam równe tempo. Na półmetku meldujemy się o 4 minuty szybciej niż było to poprzednim razem. Nic nie boli, nie czuję zmęczenia wręcz przeciwnie. Relaks, całkowity i bezkresny. Nic nie zaprząta moich myśli.
Jestem tylko ja, mój bieg oraz trener:) który chwilami mnie stopuje.
Z daleka słychać nadciągającą burzę. Pogoda okazuje się jednak łaskawą dla nas i zaczyna padać gdy już jesteśmy w domu.
Teraz dopiero odczuwam zmęczenie. Jeszcze tylko kąpiel, herbatka, danio i spać. Nie mam na nic więcej siły.
A przecież jutro czeka mnie kolejny dzień pełen wyzwań:)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |