2010-08-12
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Z nogi na nogę (czytano: 489 razy)

Kolejny czyli raptem trzeci trening po niespodziewanym przestoju za mn±.
Tak, dokładnie trzeci a czasu do Berlina coraz mniej.
Cel: jeden, przeżyć w dobrym zdrowiu trasę 42 km i co najważniejsze wrócić z tarcz± a nie na tarczy...
Te przygotowania w moim tzw. życiu biegowym zostan± zapamiętane na długo
Po pierwsze dlatego, że w lutym urodziłam a w kwietniu już biegłam
Po drugie, że w czerwcu po rocznej przerwie przebiegłam po raz pierwszy na zawodach dystans 10 km w przyzwoitym nawet czasie 47 minut
Po trzecie, że niedługo po tym nast±piła kolejna przymusowa przerwa, któr± okupiłam dywagacjami na temat: biegać czy nie biegać
A po czwarte, dzięki mężowi i Bziumowi kolejny raz znalazłam siłę w sobie by walczyć o powrót
No dobrze. Teraz co¶ o treningu
Pierwszy był na osiedlu. Raptem dwa kółka o długo¶ci ok 2 km i do domu. A6W jak każdego dnia i spać.
¦roda - stadion. Dawno nie byłam więc nawet ucieszyła mnie propozycja męża dotycz±ca wspólnego treningu. Bieg z narastaj±c± prędko¶ci±, w sumie 8 km i 4 roztruchtanka. Uwierzyłam, że jest dla mnie jaki¶ cień szansy....
Czwartek - 50 minut spokojnego biegu co ważne w równym tempie bez szarpania i zbędnych przy¶pieszeń. Biegało się przyjemnie i co najważniejsze nic nie bolało.
Co przyniesie kolejny dzień treningowy? Tego jeszcze na chwilę obecn± nie wiem, bo trener w pracy a plan w jego głowie a nie na papierze.
Wiem tylko, że czeka mnie jeszcze długie 1,5 h wybieganie w spokojnym tempie, póĽniej sprawdzian w Pile i na deser Maraton w Berlinie czyli prezent od męża, który otrzymałam po porodzie:)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |