2010-06-02
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Wprowadzenie (czytano: 316 razy)

" Obsługa dziecka" w ciągu doby to zadanie stricte ekstremalne dla każdej świeżo upieczonej mamy.
Jeżeli do tego wszystkiego dodamy pracę zawodową oraz wznowienie treningów to godzina 22.00 staje się porą w której, powieki samoczynnie się zamykają a głowa opada...nie koniecznie na poduszkę
Później pozostaje już tylko jedna myśl
O której, będę w nocy wstawała? A może tak znowu prześpi łagodnie jak aniołeczek całą nockę?
Ale nie o tym miało być.
Jak w temacie. Wprowadzam się w trening zaczynając od zera.
Łagodnie.Bo przerwa dziewięcio miesięczna sprawiła, że wszystkie stawy jakby trzeba było od nowa dobrze nasmarować.
Biegam co drugi dzień, a w przerwie ćwiczę i czuję ból wszystkich kości i stawów.
Dzisiaj 30 minut biegania. Nie żeby mi się chciało wyjść. Byłam raczej tego dnia zmęczona i zła bo dzidziulka dała mi się we znaki. Cóż taki widocznie dzień.
Muszę wyjść. Po prostu muszę.
Leniwie zakładam buty i strój. Ruszam. Po woli z nogi na nogę bez stresu. Tylko wiaterek i ja, ja i wiaterek.
Robię dwa okrążenia nad jeziorem i do domu.
Nic mi się już nie chce, a w perspektywie jeszcze obowiązki zawodowe.
Przetrwać oto jest zadanie.
Chociaż moja objętość treningowa nie jest w chwili obecnej oszałamiającą to dam radę.
Muszę.
Bo jak nie ja to kto?
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora KAJA (2010-06-03,09:11): Bziumie, walka trwa:)
|