2008-05-11
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Ale dzisiaj zmarzłem. (czytano: 254 razy)

Wczoraj zaliczyłem połóweczkę w Gorlicach. W założeniach przedstartowych miałem j± pobiec powolutku( co¶ około 2 godzin) i potraktować jako ostatnie dłuższe bieganko przed Rzeżnikem.
Hmm, no wła¶nie w założeniach:)
W rzeczywisto¶ci jednak pobiegłem trochę szybciej. Przez pierwsze 7 km biegłem Z Tusikiem i Staszkiem - moim krakowskim partnerem w zaj±cowaniu.
Od ósemki biegło Nas już tylko dwóch zajęcy. Tak naprawdę to dopiero od tego kilometra rozpocz±ł się prawdziwy bieg bo dopiero teraz rozpoczęły się konkretne podbiegi.
Cały czas starałem się biec w miarę szybko , ale bez żyłowania ,z lekko naci¶niętym hamulcem. Tempo to odpowiadało również Stasiowi więc pod±zali¶my nim razem.
Na 17 kilometrze, przed niebylejakim zreszt± podbiegiem, pożegnałem się z koleg± i postanowiłem ostatnie 4 km pobiec sam i troszeczkę mocniej docisn±ć.
Na mecie zameldowałem się w czasie 1:36:30.
Zważywszy na fakt że nie biegłem na maksa i dodatkowo w jeden dzień po mocnym treningu to wynik był dla mnie małym, miłym zaskoczeniem. Pagórkowata trasa do lekkich też nie należy , a więc tym bardziej cieszy mnie ten rezultat.
Jako że wczoraj troszeczkę mocniej pobiegłem niż miałem no to dzisiaj odpu¶ciłem sobie przebieranie łapkami.
Wybrałem rowerowanie.
Była 16. Kubica już dojechał do mety a więc można było wyj¶ć z domku i oddać się przyjemno¶ci pedałowania.
Było ciepło , co¶ około 17 stopni a słoneczko przygrzewało całkiem przyjemnie. Ubrałem się więc na krótko i hajda z s±siadem przed siebie. W okolicach 2o km zachaczyli¶my o mały zajeżdzik i skonsumowali¶my mały browarek. Było , ciepło, przyjemnie , sympatycznie niemal sielankowo.
I nagle pojawiły się ciemne chmury. Zaczęło wiać, zaczęło padać , a temperatura nagle spadła o conajmniej kilka stopni. W ci±gu niespełna kilku minut zaczęło mi być tak zimno że zacz±łem się trz±¶ć jak osika. Momentalnie straciłem przyjemno¶c z jazdy i chęć do dalszej jej kontynuacji.
Wyziębiony, rozdygotany i zniesmaczny dojechałem jednak z bólem do domu.Boże jak było mi zimno!!!! Posiedziałem przez piętna¶cie minut pod prysznicem zanim jako tako doszedłem do siebie.Kurde Tak bardzo nie zmarzłem od dawien dawna.
Tak sobie pomy¶lałem, że być może ta dzisiejsza nagła zmiana aury i to dzisiejsze do¶wiadczenie ,to taki znak przed Rzeżnikem. Że trzeba profilsktycznie zadbać i zabezpieczyć się w ciepł± odzież na trasę. Tym bardziej że będziemy biegać po górach , a tam pogoda jest jeszcze bardziej Chimeryczna,psotna i nieprzewidywalna.
Lepiej dzwigać nadwyżkę odzieży aniżeli zdychać i umierać z zimna na trasie. Takie mam teraz motto. I pakuj±c plecak na Rzeżnika będę o tym pamiętał:))
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |