2008-04-14
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| dualtlon po krakowsku i ciiiiii....... (czytano: 353 razy)

jak optymalnie wykorzystać wiosenny niedzielny słoneczny dzień? można np wstać o 5 rano, by czym niespieszniej pozbierać się i stawić o umówionej porze w parku AWF celem wsparcia grupy operacyjnej ds organizacji biegu ¶niadaniowego. można, rzecz jasna, w tym biegu wystartować, oczywi¶cie niespiesznie, wraz z 500 przybyłymi uczestnikami oraz zaproszonymi go¶ćmi. można równie spokojnie cały pozostawiony przez przewijaj±cy się tłumek bałagan posprz±tać.
by potem przej¶ć do popołudniowego meritum czyli jak można zorganizować sobie duatlon:
umówieni na 15 z Markiem ruszyli¶my na kolarkach do Kochanowa oddalonego o 33km od miejsca zamieszkania. po godzinie walki z wiatrem w garażu u Pawła zostawiamy sprzęt jeżdż±cy, pakujemy się w przywiezione ze zob± butki trialowe i z map± i kompasem w krzaki na BnO czyli szperanie po Brzoskwini (Puszcza Dulowska). po 20 km bez bł±dzenia i na azymut wracamy do roboczego przepaku, przebieramy się w wracamy do domku. razem kolarsko zaliczone 66km (jak łatwo policzyć ;)).
słowo uznania znów dla NB800, którym wypadło zmierzyć się ze sporymi zbiegami, nierówno¶ciami, w±wozami, skałkami, polami, błotkami oraz wszędobylskimi li¶ci ¶ciel±cymi grub± warstw± najbardziej nieprawdopodobne terenowe niespodzianki ;).
no i tym samym dystans ¦lęży zaliczony :P może organizator uzna nasz zrzut z gps? ;) jak nie .... cóż.... fakt, kajaka nie było.... eh
hihi :) teraz, po takim treningu to wypadało by dobrze odpocz±ć... ciiii.... to teraz tylko delikatnie.... leciutko.... nakumulować wypada..... bo starty niedaleko.... wypoczać..... zrelaksować się..... ciiiii.....
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |