Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [28]  PRZYJAC. [55]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Katarina
Pamiętnik internetowy
fortuna favet fortibus

Iza C
Urodzony: 1980-09-21
Miejsce zamieszkania: Kraków
79 / 145


2008-03-26

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
święta i po świętach.... (czytano: 350 razy)



pytanie tylko, których.... aura wyraźnie grudniowa, choć meteorolodzy zapowiadają, że śnieg w marcu do nic dziwnego. hm.... jakaś prawda przemawia ich głosem, nie darmo została ukuta mądrość ludowa: w marcu jak w garcu. oby kwiecień nie był za bardzo plecień i zorientował się na szeroko pożądaną atmosferę wiosenną ;)

WIELKANOCNYCH

kilka dni wolnych należało oczywiście należycie przepracować. tyle smakowitości szykowało się na stole. perspektywa skosztowania pyszności przekonała, że nie ma co za długo spać, dobrze by rano wstać i popracować conieco nad maratonową formą. co by ciacho dobrze się ułożyło. a jak ;)

sobota: plan następujący: biegamy ok połówki. traskę wyznaczyliśmy sobie ambitną, niełatwą. najpierw z górki, potem pod górkę, z górki, Swoszowice, Rajsko, Kosocice, Lasek i do domku. razem 21km i trasa wymarzona pod Rudawę ;) uzyskany czas jak na pierwszym wspomnianym półmaratonie, z tą tylko różnicą, że ostatnio to miałam wrażenie, że pobijam rekord antyprędkości i zaraz się zatrzymam, jeśli w ogóle nie zacznę biec do tyłu. noga zupełnie nie podawała. dwa lata temu z kawałkiem to wydawało mi się, że pędzę na złamanie karku;)

niedziela: trening właściwy. czyli obiad z rodzinką, potem deser, zaraz potem ciacho i jeszcze kolacja. czyli kilka godzin biesiadowania.
dobrze, że rano piękna, bardzo wiosenna pogoda przegoniła mnie do Skotnik i z powrotem ;) wpadło 18km. tempo wzrosło.

poniedziałek: trening klasyczny: 12x1km w tempie 4:23-4:27min/km. z okładem 16,7km. postanowiłam sobie, że jak tylko przeżyję tę serię, będę spać spokojnie do maratonu. wpis ten jest dowodem na to, że serię zaiście przeżyłam ;) nawet z lepszym rezultatem niż planowałam, bo planowałam biegać w tempie ok 4:30 - 4:40 min/km. wyszło jak zwykle ;)

tak śledząc ostatni wyczyn, kiedy to nadzwyczaj dobrze mi się biegło, jak również kalendarz treningów i startów, dochodzę do przekonania, że najlepiej idzie mi nie wtedy, gdy jestem super wypoczęta, ale lekko bardziej zmęczona. nie wiem tylko czym powodowane jest to zjawisko.... może na pewnym etapie zmęczenia wyłącza się mózg i organizm przestawia się na autopilota realizując polecenia treningowe bez oglądania się na wszelkie potencjalne ograniczenia oszczędzając tym samym siły na meritum?

aha... a po południu poprawiny, czyli świąteczny obiad II. chyba jednak trochę się zmęczyłam, bo nawet mój ojciec był pod wrażeniem mojego apetytu ;) cóż... trochę energii spaliłam. we wtorek rano waga i tak pokazała 1kg mniej niż zwykle :P

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
benfika
21:34
szyper
21:30
Andrea
21:20
Raffaello conti
21:15
Borrro
21:13
tomas
21:04
janek1
21:04
mazurekwrc
20:38
wojtasbiegacz
20:33
szymk
20:33
Daro091165
20:30
Artur Walkowiak
20:18
piotrhierowski
19:58
perdek
19:47
setkaMP
19:29
rys-tas
19:29
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |