2008-02-15
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Milonga w Teatrze Montownia (czytano: 234 razy)

Pi±tkowy wieczór jeszcze dwa-trzy-cztery lata temu był zajęty przez tango. Najstarsza, najlepsza milonga w Warszawie ta na Chłodnej - pełna znajomych lub go¶ci, gładki parkiet, dobra muzyka, sprawdzeni DJe, zachowane konwense tangowe, czarodziejski klimat - to był przez ładnych kilkadziesi±t miesięcy mój drugi dom. Tym razem zdradzam to miejsce dla jednorazowej milongi, która ma się odbyć w Teatrze Montownia. Przyjedzie z pokazem para włosko-argentyńska Margarita i Walter, których już nie raz oklaskiwałam na scenie, a nawet brałam przed laty udział w ich warsztatach.
Na miejscu okazuje się, że parkietu praktycznie nie ma, tylko jakie¶ nierówne płyty, brakuje tradycyjnego miejsca, gdzie można sobie wg reguł tanowej etykiety "wypatrzeć" partnera, na szczę¶cie DJ Janek puszcza bardzo udane kawałki i na miejscu jest wielu znajomych, którzy mnie jeszcze pamiętaj± z dawnych lat. Udaje mi się przetańczyć dobre trzy godziny, w międzyczasie ucinam wiele miłych pogawędek, oklaskuję cudownych M&W.
Przepełniona tangiem wracam do domu o godz. 3 i wcale nie żałuję, że zarwałam noc, choć jutro zawody w Falenicy. Z ulg± zdejmuję buty na obcasie. Tango cudownie kołysze mnie do snu, a czerwone wino płynie w moich żyłach.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |