2008-01-19
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Cześć, jestem Made! (czytano: 374 razy)

Sobota. Wciąż mnie bolą czworogłowe i mięśnie brzucha po środowych ćwiczeniach na Siennickiej oraz czwartkowym i piątkowym lodowisku. Z nieba leje deszcz. Już w domu postanawiam, że dziś nie będę jeździć, przynajmniej trochę odpocznę przed jutrzejszą Chomiczówką. Nie chce mi się moknąć, choć wiem, że przy tej pogodzie lodowisko będzie puściutkie i można byłoby poszaleć. Ale przede wszystkim mam fantastyczną książkę do czytania: Elizabeth Gilbert "Jedz, módl się, kochaj", a w podtytule "czyli jak pewna kobieta wybrała się do Italii, Indii i Indonezji w poszukiwaniu wszystkiego". Pierwszą jej część połknęłam podczas Świąt, ale potem wróciłam do innej rozpoczętej lektury, więc skończywszy tamtą mogę się oddać we władanie tej cudnej historii, przy której śmieję się, łkam, wzruszam, tańczę, śpiewam.
Chyba nie naruszę jakiś praw autorskich, jeśli zacytuję tutaj fragmenciki, które właśnie dziś mnie rozbawiają:
Na Bali (...) są tylko cztery imiona, które większość mieszkańców wyspy nadaje swoim dzieciom, nieważne, czy to chłopiec, czy dziewczynka. Te imiona to: Wayan (wymiawiane "łajen"), Made ("madej"), Nyoman i Ketut. Imiona te znaczą po prostu Pierwsze, Drugie, Trzecie i Czwarte i określają kolejność narodzin. Jeśli ma się piąte dziecko, zaczyna się ten cykl od nowa, tak że piąte dziecko nosi imię, które znaczy mniej więcej tyle co "Wayan do drugiej potęgi". I tak dalej. Jeśli ma się bliźnięta, nadaje im się imiona zgodnie z kolejnością przyjścia na świat. Ponieważ w zasadzie na Bali są tylko cztery imiona, jest całkiem możliwe (ba, wręcz nawet całkiem częste), że dwoje Wayanów bierze ze sobą ślub. I oczywiście ich pierworodne dziecko też będzie nosić imię Wayan.
(...)
Trzecie pytanie, jakie na pewno zada ci Balijczyk, brzmi: "Jesteś mężatką?" To też jest pytanie służące umiejscowieniu ciebie. Muszą wiedzieć, czy twoje życie jest całkowicie uporządkowane. Oni naprawdę oczekują, że odpowiesz tak. Czują wielką ulgę, kiedy mówisz tak. Jeśli jesteś samotna, lepiej nie mówić tego w sposób bezpośredni. I zdecydowanie radzę w ogóle nie wspominać rozwodu, jeśli ci się taki przydarzył. Bo bardzo tym zmartwisz Balijczyków. Twoja samotność jest dla nich bowiem świadectwem groźnego wypadnięcia z sieci. Jeśli jesteś podróżującą po Bali samotną kobietą i ktoś Cię spyta: "Czy jesteś mężatką?", najlepszą odpowiedzią będzie "Jeszcze nie". Jest to uprzejmy sposób powiedzenia "Nie" i jednoczesnego wyrażenia optymistycznego zamiaru zajęcia się tą sprawą przy najbliższej sposobności.
Nawet jak masz osiemdziesiąt lat albo jesteś lesbijką czy wojującą feministką lub zakonnicą, albo osiemdziesięcioletnią wojującą feministką, lesbijką oraz zakonnicą i nie byłaś nigdy mężatką ani nie masz najmniejszego zamiaru nią być, i tak najbardziej uprzejmą odpowiedzią pozostaje "Jeszcze nie".
- Cześć, jestem Made! Jeszcze nie jestem mężatką.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |